Małe i wielkie ojczyzny II: Odmiany regionalne Polszczyzny

Wyjeżdżając zagranicę możemy łatwo zaobserwować mniejsze lub większe różnice językowe występujące pomiędzy poszczególnymi regionami danego kraju. Przykładowo w Niemczech oficjalnie wytypowano aż 8 regionalnych dialektów i akcentów, w Anglii 12, a w całej Wielkiej Brytanii jest ich ponad 50. Dialekty te różnią się nie raz do tak wielkiego stopnia, że mieszkaniec Liverpoolu może mieć spore trudności w zrozumieniu swojego rodaka z Yorkshire, podobnie jak mieszkaniec Berlina może nie zrozumieć Bawarczyka.

Dialekty w Polsce?

Na tle wspomnianych państw, Polska wydaje się być krajem stosunkowo jednolitym i monokulturowym. Mieszkaniec Trójmiasta bez problemu porozumiewa się z Wrocławianem, Krakowianem czy Warszawiakiem. Jednakże Ślązak posługujący się gwarą może już nie do końca zrozumieć dialekt kaszubski. Wbrew pozorom, regionalna tożsamość kulturowa w Polsce uwarunkowana mniejszymi lub większymi różnicami językowymi jest zauważalna, i odczuwają ją Polacy, definiujący swoje małe ojczyzny stwierdzeniami „jestem góralem” lub „pochodzę ze Śląska”.

Odmiany regionalne Polszczyzny

Na przestrzeni czasu język polski nie uległ aż tak wielkim podziałom jak wspomniany angielski w Wielkiej Brytanii czy niemiecki w różnych rejonach Niemczech. Oprócz wyróżniających się dialektów, znanych w Polsce jako gwary (np. gwara Śląska), język polski wykazuje tendencje do unifikacji, czyli zacierania różnic regionalnych pod względem używanych zwrotów.

Zróżnicowanie języka polskiego możemy więc oceniać pod kątem regionalizmów, czyli wyznacznika regionalnej odmiany polszczyzny. Regionalizmy występują w języku wszystkich mieszkańców regionu, zarówno w mowie, jak i w piśmie, w związku z czym są aprobowane przez normy języka ogólnego (czym różnią się od dialektyzmów). Niemal wszystkie regionalizmy leksykalne mieszczą się jednak głównie w użytkowej normie regionalnej. Innymi słowy, do ogólnej polszczyzny wchodzą w użycie tylko nieliczne z nich (np. borówki i czarne jagody).

Pod wpływem dominującego języka używanego w mediach zwroty regionalne, dotychczas różnicujące polszczyznę, coraz częściej zanikają, np. krakowska „trafika” czyli sklep z tytoniem lub warszawska „obsadka” czyli „uchwyt pióra”.

Wpływ języków obcych 

Kolejnym interesującym zjawiskiem zauważalnym w języku polskim jest zanikanie tzw. starych zapożyczeń, wywodzących się z języków państw zaborczych, np. z rosyjskiego „odkrytka” czyli „pocztówka” oraz z niemieckiego „grysik” czyli „kasza manna”. Również zapożyczenia z języka francuskiego, takie jak „kajet” czyli „zeszyt”, ustępują miejsca coraz powszechniej używanym zapożyczeniom z języka angielskiego. Wpływ angielskiego na język polski ma również swoje odzwierciedlenie w nowym tworze językowym, bedącym połączeniem obydwóch języków jako tzw. „Ponglish”.

Aby dowiedzieć się więcej o historii i rozwoju języka polskiego na przestrzeni wieków, polecamy serię krótkich filmów animowanych pt. „Błyskawiczne dzieje polszczyzny”. Filmy powstały w ramach kampanii społecznej „Ojczysty znam, lubię, szanuję” programu Mam Gen Wolności. W lekki i zabawny sposób przybliżają takie tematy jak powstanie języka polskiego (poniżej), najstarsze zabytki piśmiennictwa, czy też polszczyzna barokowa i sarmacka.

Więcej ciekawostek o polskich gwarach: tutaj.

Reklamy

Związki partnerskie w Polsce: rewolucja obyczajowa czy podstawowe prawa obywatelskie?

Co jakiś czas w polskich mediach pojawia się informacja o kolejnym odrzuconym projekcie ustawy o związkach partnerskich. Być może nie robi to na nas większego wrażenia. Ot, kolejny dowód na to, że Polska jako kraj konserwatywny i katolicki nie jest jeszcze gotowa na „rewolucję obyczajową” o ktorej wspominał premier Donald Tusk w swoim exposé politycznym z 2011 roku:

„Zdaję sobie sprawę, że w ostatnich latach, (…) oprócz wielkich wyzwań finansowych, gospodarczych, pojawiły się także nowe wyzwania o charakterze cywilizacyjnym, obyczajowym, kulturowym. Trzeba rozumieć te zmiany. Ale nasza koalicja, polski rząd, instytucje życia publicznego, państwo polskie nie jest od tego, aby przeprowadzać obyczajową rewolucję”.

Czy aby chodzi tutaj tylko i wyłącznie o rewolucję obyczajową? Jakie konsekwencje przynosi za sobą legalizacja związku z osobą tej samej płci? I co w praktyce oznacza brak możliwości formalizacji takiego związku w świetle prawa polskiego?

Rodziny z wyboru

Prof. Joanna Mizielińska w wywiadzie udzielonym Monice Tutak-Goll opisuje związki osób LGBT (z ang. „Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender” – skrót odnoszący się do osób homoseksualnych, biseksualnych oraz transgenderycznych) jako tzw. „rodziny z wyboru”, tzn. związek ludzi, którzy świadomie zdecydowali się być rodziną i tak się nazywać, chociaż w świetle prawa polskiego uchodzą za zupełnie obce sobie osoby. Prof. Mizielińska podkreśla znaczenie faktu funkcjonowania takich rodzin bez prawnego i społecznego wsparcia: „Proszę zwrócić uwagę, ile dodatkowych rzeczy poza uczuciami spaja rodzinę heteroseksualną. Jakkolwiek to zabrzmi, tak właśnie jest: łączy je wspólny kredyt, małżeństwo, legalizacja związku, majątek. To są wszystko sprawy, które w jakimś sensie chronią rodzinę heteroseksualną przed rozpadem.”

Stwierdzenie o sformalizowanych związkach nie odnosi się tylko i wyłącznie do małżeństw. Wprawdzie Polska nie dysponuje jeszcze ustawą regulującą sytuację prawną osób żyjących w nieformalnych związkach –  jak m.in. Niemcy, Czechy, Kolumbia, Słowenia, Węgry, Ekwador, Irlandia i wiele innych krajów – a obowiązujące przepisy ani szczególnie nie chronią, ani nie regulują kwestii wzajemnych praw i obowiązków partnerów, nawet jeżeli związek jest trwały, a partnerzy posiadają wspólne dzieci i wspólnie prowadzą gospodarstwo domowe. Nie oznacza to jednak, że osoby żyjące w związkach nieformalnych nie mają żadnych praw i obowiązków. Wg Informatora Obywatelskiego NGO, „niektórych uprawnień możemy dochodzić, odwołując się do takich terminów jak „osoba pozostająca we wspólnym pożyciu” i „osoba bliska” zawartych m.in. w kodeksie cywilnym, ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych”. Oba pojęcia nie są jednak jednoznaczne, w konsekwencji czego są interpretowane w orzecznictwie polskich sądów jako określające związek kobiety i mężczyzny nie połączonych węzłem malżeńskim. Przez to związki osób LGBT w Polsce nie mają praktycznie żadnego wsparcia i zabezpieczenia ze strony prawnej. W praktyce oznacza to fakt, że wszystko to, co osoby heteroseksualne w sformalizowanym związku mogą załatwić „od ręki”, w tych rodzinach stanowi duże wyzwanie. I tak, pomimo stawianych trudności, osoby LGBT próbują układać sobie życie w Polsce.

Obcym wstęp wzbroniony

A trudności jest sporo, i to niemal na każdym kroku. Z raportu „Rodziny z wyboru 2014: Życie rodzinne osób nieheteroseksualnych” wynika, że problemy związane z brakiem możliwości sformalizowania związków homoseksualnych pojawiają się w takich aspektach życia codziennego jak:

• kontakty ze służbą zdrowia;
• załatwianie formalności w urzędach, na poczcie i w bankach;
• prowadzenie wspólnego gospodarstwa domowego i regulowanie opłat związanych np. z dostawą energii i gazu;
• wynajem mieszkania;
• legalizacja wspólnego majątku;
• objęcie ubezpieczeniem zdrowotnym członków rodziny;
• materialne zabezpieczenie najbliższych na wypadek śmierci;
• wspólne wyjazdy `jako rodzina´ w przypadku otrzymania propozycji stażu/stypendium/pracy zagranicą.

Badaniu zostało poddanych ponad 3000 osób będących w związkach nieheteroseksualnych o zróżnicowanym wykształceniu i wieku, pochodzących z różnych regionów Polski i zamieszkujących zarówno duże jak i mniejsze miejscowości. Za wprowadzeniem legalizacji związków partnerskich opowiedział się co trzeci badany (75,1%) a jedynie 5% wyraziło sprzeciw.

Najczęściej wskazywanym powodem uzasadniającym chęć legalizacji związków partnerskich było „ułatwienie życia codziennego (odbiór listów, wspólne rozliczenie podatkowe, objęcie ubezpieczeniem zdrowotnym itp.)” (77,9%). Najliczniejsza grupa badanych wskazywała trudności w kwestiach kontaktu ze służbą zdrowia: 38,1% par napotkało problemy związane z dostępem do informacji o stanie najbliższej osoby, odwiedzinami, możliwością decydowania o zdrowiu partnera/partnerki czy odbioru wynikow badań.

Präsentation1

Respondenci opisywali sytuacje, w których – jako „obcym” osobom – odmówiono im dostępu do jakichkolwiek informacji o stanie zdrowotnym poszkodowanego, nie wspominając o możliwości kontaktu, nawet w przypadku otrzymania takiego upoważnienia bezpośrednio od chorego. Jedna z badanych opisuje zaistniają sytuacje w następujący sposób:

• „Moja dziewczyna miała wypadek, została potrącona autem, gdy jechała rowerem.Gdyby nie to, że jej mama mnie całkowicie akceptuje (…) nie miałabym prawa dowiadywać się o stanie zdrowia mojej partnerki. Ani odwiedzin w szpitalu do momentu odzyskania przytomności. Gdyby zginęła na miejscu, nie miałabym prawa do jej pochówku.”

Prawie jedna czwarta badanych (24,2%) wskazała na trudności związane ze wspólnym mieszkaniem (zakup, darowizna, lub przekazanie w spadku bez dodatkowych opłat) oraz kosztami związanymi z potraktowaniem w świetle prawa najbliższej osoby jako obcej, zaliczonej do tzw. III grupy podatkowej. Badani opisywali nieraz absurdalne sytuacje do jakich doprowadziły ich ograniczenia prawne:

• „Mimo że ja jestem oficjalnie właścicielką mieszkania, wspólnie je utrzymujemy, ale moja partnerka nie może oficjalnie ze swojego konta zaplacić czynszu.”

• „Moja partnerka nie może przelać mi na konto pieniędzy na rachunki, gdy ja nie mam wystarczających środków, gdyż jest prawnie dla mnie obcą osobą. Zatem na jakiej podstawie wysyła mi pieniądze?”

• „Na wypadek śmierci (…) moj majątek stanie się własnością mojego rodzeństwa, z którym nie utrzymuję kontaktu. Partner będzie musiał zapłacić wysoki podatek spadkowy i spłacić moje rodzeństwo.”

Na kim spoczywa odpowiedzialność?

Istotne problemy wynikające z braku możliwości sformalizowania związku nieheteroseksualnego dotyczą rownież doświadczeń w miejscu pracy lub związanych z wykonywanie zawodu oraz prowadzenia firmy (10% wskazań). Badani podkreślali, że w przypadku prowadzenia własnej działalności inne są regulacje dla małżeństw, a inne dla osób formalnie obcych. W miejscu pracy występowały utrudnione możliwości urlopu w święta (jako w tzw. „rodzinnym” okresie) czy też ograniczenia związane z wyjazdem za granicę na staż lub do innej komórki firmy razem ze swoim partnerem/swoją partnerką, co jest możliwe w przypadku par będących w związkach sformalizowanych:

• „Dostałam propozycję wyjazdu na 2-letni staż zagraniczny. Partnerka (która pracowała na tej samej uczelni) nie mogła wyjechać ze mną. W przypadku związków sformalizowanych mogą jechać obie osoby (i zazwyczaj jadą).”

Brak możliwości formalizacji związku osób LGBT ma więc ogromny wpływ na społeczne funkcjonowania związku. Bo jak też określić swój stan cywilny, status związku, a co za tym idzie komunikować się z otoczeniem, w momencie kiedy rozmowa schodzi na tematy życia prywatnego, sposobów spędzania wolnego czasu, planów wakacyjnych?

Dlatego nie dziwi fakt, że zdecydowana większość osób homoseksualnych nadal ukrywa swój związek przed otoczeniem. Z raportu „Sytuacja społeczna osób LGBT 2010-2011” wynika, że chociaż w porównaniu do poprzednich lat obniżyl się odsetek osób ukrywających swoją orientację w sferze publicznej (o 15 punktów procentowych w miejscu pracy), to nadal około 70% respondentów nie ujawnia swojej orientacji w miejscu pracy i w szkole/na uczelni a połowa ukrywa ją przed otoczeniem (np. przed sąsiadami), z czego 40% badanych to osoby żyjące w stałych związkach.

Co więc w przypadku bezpieczeństwa osób LGBT, oddelegowanych służbowo do krajów, w których ich orientacja seksualna lub tożsamośc płciowa może narazić na niebezpieczeństwo? Dane raportu ILGA z 2012 wskazują na to, że aż w 78 krajach homoseksualizm jest nielegalny, a w pięciu – Iranie, Arabii Saudyjskiej, Jemenie, Mauretanii i Sudanie – karany śmiercią. Ponadto w wielu państwach, mimo że homoseksualizm nie jest oficjalnie karany, przyznanie się do niego jest źle odbierane w konserwatywnych środowiskach, np. w Turcji. Na Litwie, w Rosji, Rumunii i Mołdawii zakazuje się manifestacji osób homoseksualnych. I chociaż Europa jest kontynentem na którym sytuacja prawna osób homoseksualnych jest najlepsza, również tutaj spotykają się one z dyskryminacją i naruszeniem własnych praw. Zdaniem organizacji ILGA, jednym z przykładów stanowią Węgry, gdzie pozycja homoseksualistów uległa pogorszeniu w momencie zatwierdzenia nowej konstytucji, która zamknęła możliwość legalizacji małżeństw między osobami jednej płci, określając małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.

Wypowiedź byłego premiera z początku artykułu sugeruje zrozumienie dla zmian społecznych i kulturowych mających miejsce w polskim społeczeństwie. W czym jednakże przejawia się owo zrozumienie, jeśli rząd jednoznacznie odcina się od odpowiedzialności za ingerencję w prawo, które pozbawia osoby LGBT ochrony przed dyskryminacją i życiem jako pełna, równoważna, należąca do społeczeństwa grupa społeczna?

Na filmowe wieczory – komedie międzykulturowe!

Kolejna porcja polecanych przez nas filmów międzykulturowych, które w lekki i zabawny sposób przedstawiają historie zderzenia kultur o zróżnicowanych wartościach i nieco odmiennym spojrzeniu na świat. Miłego oglądania!

Almanya − Witajcie w Niemczech (2011) reż. Yasemin Şamdereli
Opowieść o wielopokoleniowej rodzinie tureckiej mieszkających w Niemczech. Zamieszanie w rodzinie wywołuje pomysł seniora rodu, aby po 40 latach powrócić do Turcji. W tym celu kupuje on posiadłość w rodzinnej Anatolii i zabiera tam całą rodzinę na wakacje połączone z remontem. Tymczasem jego dorosłe juz dzieci mają własne kłopoty i zmartwienia.

Hotel Marigold (2011) reż. John Madden
Kilkoro nieznajomych emerytowanych Anglików, zachęconych ofertą znalezioną w internecie, wyrusza w podróż do Indii. Na miejscu czeka na nich nie lada niespodzianka – luksusowy hotel okazuje się być ruiną, a wymarzone wakacje nie do końca tym czego się spodziewali. A może jednak? Bohaterowie postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce.

Dalsze losy bohaterów filmu można obejrzeć już niedługo w kinach w filmie Drugi Hotel Marigold!

Moje wielkie greckie wesele (2002) reż. John Zwick
Bohaterka filmu to Toula, trzydziestoletnia Greczynka mieszkająca wraz ze swoimi rodzicami w Chicago i pracująca w rodzinnej restauracji. Chcąc zmienić swoje życie, zapisuje sie na kursy dokształcające i ku wielkiemu niezadowoleniu swojego ojca zmienia pracę. Wkrótce również zakochuje się w Amerykaninie. Problem jednak w tym, jak na wieść o związku z mężczyzną spoza społeczności greckich imigrantów zareaguje jej konserwatywna rodzina.

Podkręć jak Beckham (2002) reż. Gurinder Chadha
Nastoletnia Jess pochodzi z hinduskiej rodziny mieszkającej we współczesnym Londynie. Chociaż jej pasją jest gra w piłkę nożną, rodzice Jess woleliby aby ich córka poświęcała więcej czasu nauce gotowania tradycyjnych potraw i innym zajęciom przygotowującym ją do roli odpowiedzialnej żony. Tymczasem talent piłkarski bohaterki zostaje zauważony przez lokalną drużynę piłkarską, która wraz ze wsparciem Jess ma szanse na wygraną w mistrzostwach.

Siła złego na jednego (2004) reż. Dani Levy
Jakob Zuckerman pochodzi z żydowskiej rodziny mieszkającej w Niemczech. W młodości odsunął się od swojej rodziny – jego matka i brat wyjechali na Zachód, a on sam, trochę z przekory, stał się zagorzałym komunistą. Teraz jednak ma poważne kłopoty – nie dość, że wpadł w poważne tarapaty finansowe, to jeszcze nie układa mu się z własną żoną i dziećmi. Na wiadomość o pozostawionym dla niego spadku odzyskuje nadzieję. Jest jednak jeden problem: fortuna dostanie mu się tylko i wyłącznie wtedy, kiedy pogodzi się ze swoim bratem, ortodoksyjnym Żydem.

Weselna polka (2010) reż. Lars Jessen
Polsko-niemiecka produkcja opisująca losy niemieckiego wokalisty zespołu rockowego Frieder’a, który przyjmuje propozycję pracy na stanowisku kierowniczym we wschodniej Polsce. Wbrew wcześniejszym obawom, życie w Polsce przypada mu do gustu. Wkrótce zakochuje się w Polce Małgosi, z którą postanawia sie ożenić. Niestety w trakcie przygotowań do wesela na bohatera spada grad kłopotów, w tym między innymi niespodziewana wizyta dawnych kumpli z zespołu. Historia tego nieco szalonego polsko-niemieckiego wesela to dobra okazja do pokazania, jak przezwyciężać wzajemne niechęci, wspólnie się z nich śmiejąc.

Małe i wielkie ojczyzny: Wielkanoc w Polsce

Na oblicze i obraz każdego regionu składa się wiele aspektów i cech. Zwracamy uwagę na jego mieszkańców, krajobraz kulturowy, różnice w języku i wymowie. Różnice te dotyczą więc wielu aspektów życia codziennego: kultury, obyczajów, sposobu obchodzenia świąt, tradycyjnych potraw, a także i usposobienia. I właśnie tym aspektom poświęcimy kilka kolejnych artykułów w ramach cyklu „Małe i wielkie ojczyzny”.

Regionalna tożsamość kulturowa w Polsce

Czasem uczucie przynależności do danego regionu jest silniejsze od przynależności do całego kraju. W Europie dotyczy to zwłaszcza francuskich i hiszpańskich Basków, których część uważa siebie za odrębny naród i w związku z tym domaga się utworzenia nowego państwa. Silne przynależność regionalna występuje również na południu Hiszpanii, przez co pytając mieszkańca Barcelony skąd pochodzi, usłyszymy „Katalonia”.

W Polsce różnice w zakresie kultury, gwary i odpowiadające im poczucie przynależności do poszczególnych grup regionalnych znacznie osłabło po II wojnie światowej. Przesunięcie granic państwa i masowe procesy migracyjne doprowadziły do przemieszczania ludności różnych regionów i do coraz szybszego zaniku dawnych odrębności kulturowych.

Tożsamość regionalna, czyli swoiste właściwości naszych „małych ojczyzn”, stają się jednak szczególnie zauważalne w momencie obchodzenia świąt. Nadchodząca Wielkanoc to dobra okazja do zaobserowania kilku interesujących różnic kulturowych w poszczególnych regionach Polski.

Wielkanoc Wielkanocy nie równa: Śląsk, Podbeskidzie, Zagłębie i region Częstochowski

Patrząc chociażby na Śląsk, Zagłębie, Częstochowę i Podbeskidzie – regiony położone stosunkowo bliskie siebie – można zauważyć wiele znaczących różnic związanych z obchodami Świąt Wielkanocnych. Przykładem może być zwyczaj odbarowywania swoich bliskich drobnymi upominkami wśród mieszkańców Śląska i Śląska Cieszyńskiego, podczas gdy w okolicach Zagłębia i Częstochowy wielkanocny „Zajączek” nie jest znany.

Kolejną ciekawą różnicą regionalną jest zwyczaj procesji konnej, czyli tzw. „procesja polna” lub „jazda krzyżowa”, charakterystyczna tylko i wyłącznie dla wybranych terenów Śląska. Zwyczaj ten, mający na celu zapewnić dobry urodzaj, znany był już w Polsce średniowiecznej i do terenów Śląskich dotarł stosunkowo późno (pierwsze wzmianki pochodzą z XIX wieku). Z biegiem czasu zaniknął niemal całkowicie, utrzymując się jednak na Śląsku i będąc kultywowanym do dzisiaj w poszczególnych regionach Śląska, m.in. w Gliwicach, jak również w okolicach Raciborza i Rybnika.

Wodzenie Judosza na Podbeskidziu

Kolejną różnicą w obchodach świąt jest znana na Podbeskidziu tradycja „wodzenia Judosza”, czyli pochodu przez miasto z kukłą Judosza, symbolizującą wypędzenia całego zła z miasta. Wśród zwyczajów które przetrwały do dziś należy też tradycyjne obmywanie się w Wiśle, dzięki czemu według przesądów woda płynąca z zachodu na wschód zyska uzdrowicielską moc. Po tak orzeźwiającej kąpieli należy też zgodnie z tradycją wypić kieliszek tatarczówki, czyli wódki w której moczono korzenie tataraku.

Wywołanki na Kujawach

Wielkanocny zwyczaj polewania się wodą, czyli znany w całej Polsce śmingus-dyngus, przybrał na Kujawach formę wyjątkowej zabawy, stając się tym samym doskonałą okazją do całorocznych rozrachunków pomiędzy chłopcami a dziewczynami. Zwyczaj ten znany jest na Kujawach pod nazwą „Przywoływek” albo „wywołanek” dyngusowych. Tradycja organizowania przywoływek sięga aż XVIII wieku i związana jest z Klubem Kawalerów w Szymborzu na Kujawach. W niedzielę wielkanocną kawalerowie z okolicy mieli zwyczaj spotykania się przy specjalnie w tym celu przygotowanej „ambonie”, z której następnie wykrzykiwano różne zabawne rymowanki pod adresem panien „na wydaniu”. Na pochlebny wierszyk mogły liczyć tylko panny, które zostały wcześniej „wykupione” przez swoich narzeczonych; pozostałe panie musiały się liczyć z ryzkiem usłyszenia nieco mniej pochlebnych rymowanek na swój temat. „Wywołanki” dyngusowe są kultywowane do dzisiaj w niemal niezmienionej formie przez tamtejszy Klub Kawalerów. Członkowie Klubu już dwa tygodnie przed świętami przyjmują w swojej siedzibie chłopaków gotowych „wykupić” swoje sympatie (szczegóły: tutaj).

Wbrew pozorom, Polska okazuje się być pełna mniejszych i większych różnic kulturowych, przejawiających się chociażby w takich kwestiach jak obchody poszczególnych dni świąt Wielkanocnych. W kolejnym artykule przyjrzymy się bliżej tematowi różnic regionalnych występujących w języku polskim.

Z okazji Świąt życzymy Państwu radości z odkrywania owych różnic i regionalnych skarbów Polski!

O budowaniu tożsamości polsko-żydowskiej w filmie „Powrót”

Tusia, jedna z bohaterek filmu dokumentalnego „Powrót”, urodziła się w Warszawie, ale połowę swojego życia spędziła w Nowym Jorku. Wychowując się w rodzinie katolickiej, jeszcze do niedawna nie wiedziała nic o swoich żydowskich korzeniach. Po paru latach postanawia przyjechać do Polski i odkryć na nowo kraj z którego pochodzi jej rodzina. Polka mieszkająca w Nowym Jorku? Amerykanka mieszkająca w Warszawie? Katoliczka i Żydówka? Jak pogodzić różne wersje siebie i swojej tożsamości?

return_Plakat„Powrót” (2012) to amerykański film dokumentalny opowiadający niezwykłą historię czterech kobiet, związanych na różne sposoby z Polską i budujących swoją tożsamość polsko-żydowską. Bohaterki filmu różnią się od siebie pod wieloma względami – feministka Kasia dorastała w rodzinie katolickiej, przez wiele lat nie wiedząc o swoim żydowskim pochodzeniu; Maria wychowała się w świeckiej rodzinie o żydowskich korzeniach, jej świat skonfrontowany zostaje jednak z nowymi wyzwaniami i wartościami w momencie poślubienia ortodoksyjnego Żyda; Katka to katoliczka pochodząca ze Słowacji, która przybywa do Polski ze względu na związek z Polskim Żydem; a Tusia, spędziwszy połowę swojego życia w Nowym Jorku, przybywa do Polski w celu odkrycia na nowo swoich żydowskich korzeni.

Reżyser filmu Adam Zucker, Amerykanin żydowskiego wyznania, odpowiadając na pytanie o przyczyny zainteresowanie tym tematem, wspominał o swoim polskim pochodzeniu: „Moi dziadkowie pochodzili z Galicji więc to są moje korzenie. W 2008 roku przeczytałem książkę o kulturze żydowskiej w Polsce. Później zainteresowałem się Festiwalem Kultury Żydowskiej, organizowanym w Krakowie. Poszedłem na ten festiwal i słuchałem opowieści ludzi o tym, jak byli katolikami i w pewnym momencie dowiadywali się, że są Żydami. Najbardziej poruszające były jednak myśli ludzi, którzy chcieli być Żydami w miejscu, gdzie nie wiadomo jak to zrobić! Zwłaszcza w miejscu, które było kiedyś wszystkim dla tej kultury.” (więcej: tutaj).

Premiera filmu miała miejsce 3 grudnia ubiegłego roku w Nowym Jorku w Museum of Jewish Heritage podczas której film spotkał się z bardzo pozytywnym przyjęciem przez amerykańską publiczność. Polscy widzowie bedą mogli zapoznać się z filmem na specjalnych pokazach w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie w czerwcu oraz w Warszawskim Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w lipcu bieżącego roku.

Więcej informacji o bohaterkach i twórcach na stronie internetowej filmu: tutaj.