Małe i wielkie ojczyzny: Wielkanoc w Polsce

Na oblicze i obraz każdego regionu składa się wiele aspektów i cech. Zwracamy uwagę na jego mieszkańców, krajobraz kulturowy, różnice w języku i wymowie. Różnice te dotyczą więc wielu aspektów życia codziennego: kultury, obyczajów, sposobu obchodzenia świąt, tradycyjnych potraw, a także i usposobienia. I właśnie tym aspektom poświęcimy kilka kolejnych artykułów w ramach cyklu „Małe i wielkie ojczyzny”.

Regionalna tożsamość kulturowa w Polsce

Czasem uczucie przynależności do danego regionu jest silniejsze od przynależności do całego kraju. W Europie dotyczy to zwłaszcza francuskich i hiszpańskich Basków, których część uważa siebie za odrębny naród i w związku z tym domaga się utworzenia nowego państwa. Silne przynależność regionalna występuje również na południu Hiszpanii, przez co pytając mieszkańca Barcelony skąd pochodzi, usłyszymy „Katalonia”.

W Polsce różnice w zakresie kultury, gwary i odpowiadające im poczucie przynależności do poszczególnych grup regionalnych znacznie osłabło po II wojnie światowej. Przesunięcie granic państwa i masowe procesy migracyjne doprowadziły do przemieszczania ludności różnych regionów i do coraz szybszego zaniku dawnych odrębności kulturowych.

Tożsamość regionalna, czyli swoiste właściwości naszych „małych ojczyzn”, stają się jednak szczególnie zauważalne w momencie obchodzenia świąt. Nadchodząca Wielkanoc to dobra okazja do zaobserowania kilku interesujących różnic kulturowych w poszczególnych regionach Polski.

Wielkanoc Wielkanocy nie równa: Śląsk, Podbeskidzie, Zagłębie i region Częstochowski

Patrząc chociażby na Śląsk, Zagłębie, Częstochowę i Podbeskidzie – regiony położone stosunkowo bliskie siebie – można zauważyć wiele znaczących różnic związanych z obchodami Świąt Wielkanocnych. Przykładem może być zwyczaj odbarowywania swoich bliskich drobnymi upominkami wśród mieszkańców Śląska i Śląska Cieszyńskiego, podczas gdy w okolicach Zagłębia i Częstochowy wielkanocny „Zajączek” nie jest znany.

Kolejną ciekawą różnicą regionalną jest zwyczaj procesji konnej, czyli tzw. „procesja polna” lub „jazda krzyżowa”, charakterystyczna tylko i wyłącznie dla wybranych terenów Śląska. Zwyczaj ten, mający na celu zapewnić dobry urodzaj, znany był już w Polsce średniowiecznej i do terenów Śląskich dotarł stosunkowo późno (pierwsze wzmianki pochodzą z XIX wieku). Z biegiem czasu zaniknął niemal całkowicie, utrzymując się jednak na Śląsku i będąc kultywowanym do dzisiaj w poszczególnych regionach Śląska, m.in. w Gliwicach, jak również w okolicach Raciborza i Rybnika.

Wodzenie Judosza na Podbeskidziu

Kolejną różnicą w obchodach świąt jest znana na Podbeskidziu tradycja „wodzenia Judosza”, czyli pochodu przez miasto z kukłą Judosza, symbolizującą wypędzenia całego zła z miasta. Wśród zwyczajów które przetrwały do dziś należy też tradycyjne obmywanie się w Wiśle, dzięki czemu według przesądów woda płynąca z zachodu na wschód zyska uzdrowicielską moc. Po tak orzeźwiającej kąpieli należy też zgodnie z tradycją wypić kieliszek tatarczówki, czyli wódki w której moczono korzenie tataraku.

Wywołanki na Kujawach

Wielkanocny zwyczaj polewania się wodą, czyli znany w całej Polsce śmingus-dyngus, przybrał na Kujawach formę wyjątkowej zabawy, stając się tym samym doskonałą okazją do całorocznych rozrachunków pomiędzy chłopcami a dziewczynami. Zwyczaj ten znany jest na Kujawach pod nazwą „Przywoływek” albo „wywołanek” dyngusowych. Tradycja organizowania przywoływek sięga aż XVIII wieku i związana jest z Klubem Kawalerów w Szymborzu na Kujawach. W niedzielę wielkanocną kawalerowie z okolicy mieli zwyczaj spotykania się przy specjalnie w tym celu przygotowanej „ambonie”, z której następnie wykrzykiwano różne zabawne rymowanki pod adresem panien „na wydaniu”. Na pochlebny wierszyk mogły liczyć tylko panny, które zostały wcześniej „wykupione” przez swoich narzeczonych; pozostałe panie musiały się liczyć z ryzkiem usłyszenia nieco mniej pochlebnych rymowanek na swój temat. „Wywołanki” dyngusowe są kultywowane do dzisiaj w niemal niezmienionej formie przez tamtejszy Klub Kawalerów. Członkowie Klubu już dwa tygodnie przed świętami przyjmują w swojej siedzibie chłopaków gotowych „wykupić” swoje sympatie (szczegóły: tutaj).

Wbrew pozorom, Polska okazuje się być pełna mniejszych i większych różnic kulturowych, przejawiających się chociażby w takich kwestiach jak obchody poszczególnych dni świąt Wielkanocnych. W kolejnym artykule przyjrzymy się bliżej tematowi różnic regionalnych występujących w języku polskim.

Z okazji Świąt życzymy Państwu radości z odkrywania owych różnic i regionalnych skarbów Polski!

Reklamy

O budowaniu tożsamości polsko-żydowskiej w filmie „Powrót”

Tusia, jedna z bohaterek filmu dokumentalnego „Powrót”, urodziła się w Warszawie, ale połowę swojego życia spędziła w Nowym Jorku. Wychowując się w rodzinie katolickiej, jeszcze do niedawna nie wiedziała nic o swoich żydowskich korzeniach. Po paru latach postanawia przyjechać do Polski i odkryć na nowo kraj z którego pochodzi jej rodzina. Polka mieszkająca w Nowym Jorku? Amerykanka mieszkająca w Warszawie? Katoliczka i Żydówka? Jak pogodzić różne wersje siebie i swojej tożsamości?

return_Plakat„Powrót” (2012) to amerykański film dokumentalny opowiadający niezwykłą historię czterech kobiet, związanych na różne sposoby z Polską i budujących swoją tożsamość polsko-żydowską. Bohaterki filmu różnią się od siebie pod wieloma względami – feministka Kasia dorastała w rodzinie katolickiej, przez wiele lat nie wiedząc o swoim żydowskim pochodzeniu; Maria wychowała się w świeckiej rodzinie o żydowskich korzeniach, jej świat skonfrontowany zostaje jednak z nowymi wyzwaniami i wartościami w momencie poślubienia ortodoksyjnego Żyda; Katka to katoliczka pochodząca ze Słowacji, która przybywa do Polski ze względu na związek z Polskim Żydem; a Tusia, spędziwszy połowę swojego życia w Nowym Jorku, przybywa do Polski w celu odkrycia na nowo swoich żydowskich korzeni.

Reżyser filmu Adam Zucker, Amerykanin żydowskiego wyznania, odpowiadając na pytanie o przyczyny zainteresowanie tym tematem, wspominał o swoim polskim pochodzeniu: „Moi dziadkowie pochodzili z Galicji więc to są moje korzenie. W 2008 roku przeczytałem książkę o kulturze żydowskiej w Polsce. Później zainteresowałem się Festiwalem Kultury Żydowskiej, organizowanym w Krakowie. Poszedłem na ten festiwal i słuchałem opowieści ludzi o tym, jak byli katolikami i w pewnym momencie dowiadywali się, że są Żydami. Najbardziej poruszające były jednak myśli ludzi, którzy chcieli być Żydami w miejscu, gdzie nie wiadomo jak to zrobić! Zwłaszcza w miejscu, które było kiedyś wszystkim dla tej kultury.” (więcej: tutaj).

Premiera filmu miała miejsce 3 grudnia ubiegłego roku w Nowym Jorku w Museum of Jewish Heritage podczas której film spotkał się z bardzo pozytywnym przyjęciem przez amerykańską publiczność. Polscy widzowie bedą mogli zapoznać się z filmem na specjalnych pokazach w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie w czerwcu oraz w Warszawskim Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w lipcu bieżącego roku.

Więcej informacji o bohaterkach i twórcach na stronie internetowej filmu: tutaj.

Chiński Nowy Rok zapowiada się szczególnie przyjemnie

Goat Lunar symbol Początek Chińskiego Nowego Roku wypada w czwartek 19 lutego. Jest to najważniejsze święto w tradycyjnym kalendarzu chińskim i dlatego istotne dla inwestorów, przedsiębiorstw oraz osób ze świata biznesu współpracujących z krajami Azjatyckimi.

W przeciwieństwie do Europejczyków, Chińczycy spędzają bowiem Nowy Rok w gronie rodzinnym, a obchody trwają aż dwa tygodnie. Z tego powodu należy się liczyć ze sporymi utrudnieniami w komunikacji z chińskimi klientami lub partnerami biznesowymi, wzmożonym ruchem oraz przerwą w pracy w chińskich firmach i instytucjach. W tym czasie załatwienie jakichkolwiek spraw w chińskich firmach, urzędach i bankach jest zdecydowanie utrudnione.

Najważniejszym dniem jest wigilia Nowego Roku, podczas której cała rodzina zasiada do wspólnej wieczerzy, obdarowując się nawzajem prezentami oraz tradycyjnie składając wcześniej ofiarę na domowym ołtarzu poświęconym przodkom. O świcie Nowego Roku gospodarz domu zdejmuje znad drzwi tzw. nianhua, czyli kolorowe obrazki, ozdabiające ściany domów przez cały rok, i wymieniane w Nowy Rok na nowe. Początki tego zwyczaju sięgają aż V wieku i nawiązują do obrazów-amuletów malowanych w dawnych klasztorach buddyjskich i taoistycznych.

Nowy Rok mieszkańcy świętują wspólnie na ulicach miasta, gdzie pośród muzyki, bajecznie kolorowych lampionów i eksplozji petard oraz fajerwerków, można zobaczyć tradycyjne tańce lwów. Kulminacyjnym elementem świętowania jest korowód kilkudziesięciu osób niosących figurę smoka. Postać smoka ma w chińskiej kulturze i sztuce szczególne znaczenie, symbolizując moc przynoszącą szczęście.

Co najważniejsze, Nowy Rok obchodzony jest nie tylko w Chinach, ale także w innych krajach Azji Wschodniej, takich jak Tajwan, Wietnam, Korea Południowa i Północna oraz Mongolia, jak również na terenach zamieszkałych przez ludność pochodzenia chińskiego, np. Tajlandia, Singapur, Malezja, Indonezja czy Filipiny.

Według kalendarza chińskiego, rok 2015 przypada na tak zwany Rok Kozy (lub Owcy). Zamieszanie z nazewnictwem wynika z faktu, że określenie tego znaku zodiaku w języku chińskim oznacza jednocześnie kozę, owcę, a nawet barana. Istnieje jednak wiele teorii wskazujących kozę jako właściwe znaczenie. Jedna z nich nawiązuje przykładowo do faktu, że ludność Hanów, z którą związane jest pochodzenie chińskiego zodiaku, zajmowała się właśnie hodowlą kóz a nie owiec.

Koza (owca) patronuje w chińskim zodiaku rozwojowi sztuki, kultury i kreatywności. Jest to również symbol harmonijnego współistnienia i wyciszenia. Rok 2015 zapowiada się więc szczególnie przyjemnie!

O dalszych ciekawostkach związanych z obchodami Chińskiego Nowego Roku poczytacie tutaj.

Cudze chwalicie…

… Swego nie znacie

Sami nie wiecie

Co posiadacie.

Tak w wierszu „Wieś” pisał polski bajkopisarz i pedagog Stanisław Jachowicz (1796–1857). W myśl tego staropolskiego powiedzenia polecamy wspaniałą książkę Swego nie znacie… czyli Polska oczami obcokrajowców autorstwa Judyty Fibiger (wyd. Element One). Znajdziemy w niej ponad 30 autentycznych i szczerych historii, bedących zapisami spotkań autorki z obcokrajowcami mieszkającymi w Polsce. Są to opowieści ludzi z różnych zakątkow świata, którzy przenieśli całe swoje życie właśnie do Polski, aby tutaj pracować, mieszkać, zakładać rodziny. Historie przytoczone przez autorkę pozwolą nam spojrzeć na Polskę z zupełnie innej perspektywy. Zachęcamy do lektury!

ksiazka