Dzień Kobiet, Dzień Kobiet, niech każdy się dowie, że…. Goździk ≠ Feminizm.

Czy kobieta rezygnująca z kariery zawodowej na rzecz prowadzenia domu może głosić swoją niezależność mówiąc o sobie: „jestem feministką”? Czy pełen erotyzmu występ znanej piosenkarki w otoczeniu półnagich tancerzy i tancerek na tle wielkiego transparentu z napisem „feminizm” można traktować jako manifest feministyczny? A może feministki to brzydkie i zakompleksione kobiety, którym się nie powiodło? Gdzie kończy się, a gdzie zaczyna feminizm, i kto ma prawo o tym decydować? Zbliżający się Dzień Kobiet i „Manifa 2015” są być może dobrą okazją do refleksji nad sytuacją kobiet i ruchem feministycznym w Polsce.

Dzień Kobiet świętem komunistycznym? Obalamy mity

8 marca obchodzimy Dzień Kobiet, niezwykle interesujące święto z uwagi na jego przewrotną historię. Istnieje wiele teorii dotyczących pochodzenia święta: niektórzy upatrują jego początek już w starożytnym Rzymie, kiedy to w pierwszym tygodniu marca obchodzono tzw. Matrynalia, czyli święto związane z macierzyństwem, płodnością i początkiem nowego roku. Inni wskazują na Nowy York w 1857 roku i strajk grupy kobiet w fabryce bawełny, domagających się krótszego dnia pracy oraz równych płac. Aby upamiętnić to wydarzenie, 8 marca 1908 roku na ulicach Nowego Jorku odbył się marsz 15 000 pracownic zakładów odzieżowych, domagających się praw politycznych i ekonomicznych dla kobiet.

Za osobę odpowiedzialną za wprowadzenie Międzynarodowego Dnia Kobiet w Europie uznaje się z kolei niemiecką socjalistkę Clarę Zetkin. To dzięki niej zatwierdzono ustanowienie Dnia Kobiet w celu budowania społecznego poparcia dla powszechnych praw wyborczych podczas Międzynarodowego Kongresu Kobiet Socjalistek, odbywającego się w Kopenhadze w 1910 roku (więcej szczegółów: tutaj)

W Polsce Dzień Kobiet przywołuje skojarzenia z komunizmem, ponieważ zaczął być praktykowany dopiero w okresie PRL-u. Święto to obchodzono obowiązkowo w zakładach pracy i szkołach, kobietom wręczano wtedy kwiaty (słynne goździki lub tulipany!) a w mediach prezentowano portrety kobiet z różnych sektorów życia gospodarczego. Podkreślano tym samym zaangażowanie zawodowe kobiet w różnych dziedzinach życia społecznego. Obecnie Dzień Kobiet często kojarzony jest z corocznie organizowanym pochodem feministycznym „Manifa” na rzecz równego traktowania kobiet i mężczyzn.

Być kobietą w Polsce

W przeciągu dwudziestu lat od upadku PRL-u w 1989 roku, ruch feministyczny w Polsce stał się dobrze znany, przez co z jednej strony nie wywołuje już takiej ekscytacji jak dawniej, ale z drugiej strony nie pokłada się w nim już tak wielkich nadziei jak kiedyś. W tym roku mija 6 lat od zorganizowania pierwszego Kongresu Kobiet oraz 3 lata od wejścia w życie ustawy o parytetach płci na listach wyborczych, a tegoroczna „Manifa” obchodzi już 15 urodziny.

W badaniach Komisji Europejskiej z 2009 roku, Polki znalazły się na czele listy jednych z najbardziej przedsiębiorczych kobiet w Europie (ponad 36% menedżerów w Polsce to kobiety, lepiej w badaniach wypadły tylko Francuzki, Litwinki i Łotyszki). Dodatkowo z raportu PwC „Kobiety menedżerami przyszłości” opublikowanym w lutym 2015 wynika, że współczesne Polki są nie tylko bardziej aktywne na rynku pracy i pewne swoich umiejętności, ale również bardziej wymagające i krytyczne w wyborze pracodawcy: „62% ankietowanych zwraca uwagę na to, czy dana firma realizuje politykę „gender diversity” (różnorodności płci). Jeszcze bardziej istotne dla kobiet jest to, czy firma realizuje działania mające na celu zapewnienie równowagi w życiu zawodowym i prywatnym” – czytamy w raporcie. Chęć robienia zagranicznej kariery deklaruje aż 69% badanych kobiet, co stanowi najwyższy jak dotąd zanotowany wskaźnik. Ponadto, jak wynika z analizy Deloitte, coraz więcej polskich mężczyzn deklaruje gotowość poświęcenia własnej kariery w celu wsparcia rozwoju zawodowego partnerki.

gotowość na poświęcenie własnej kariery

Równocześnie jednak z tych samych badań wynika, że stanowisko menedżera stanowi w Polsce szczyt kobiecych możliwości. Wg raportu Komisji Europejskiej, w 2009 roku tylko 2% najwyższych stanowisk w dużych firmach zajmowały kobiety. „Kobiecej przedsiębiorczości sprzyja nierówność, bezrobocie i niski poziom rozwoju gospodarczego. Polki, Portugalki czy Litwinki rzadko zakładają firmę dla niezależności i samorealizacji, częściej by przeżyć i utrzymać rodzinę” – tłumaczy dr Ewa Lisowska ze Szkoły Głównej Handlowej w artykule Newsweeka poświęconym temu tematowi. Również nie brakuje sceptycznych głosów dotyczących zaangażowania kobiet w politykę. Przyjęcie przez Sejm ustawy o obowiązkowych 35% na listach wyborczych dla kobiet traktowane jest dopiero jako początek działań do uzyskania 50-procentowego podziału mandatów.

Co poszło nie tak z polskim feminizmem?

Zastanawiający jest też stosunek Polaków do feminizmu. W porównaniu do 2000 roku mniej osób uznaje dziś feminizm za ruch potrzebny, jak wynika z najnowszych badań przeprowadzonych przez CBOS „Komu w Polsce żyje się lepiej”. Temat niechęci kobiet do utożsamiania się z ideologią feministyczną w Polsce poruszyła ostatnio Natalia Waloch-Matlakiewicz. Na łamach miesięcznika Wysokich Obcasów Extra autorka pisze o tym, dlaczego tyle kobiet broni się przed określeniem „feministka”: „Gdyby ktoś ogłosił, że mamy nosić burki i być ozdobą swojego mężczyzny, to wyszłybyśmy protestować na ulice. Za nic nie zrezygnowałybyśmy z prawa do studiowania, pracowania i decydowania o sobie, ale choć obiema rękami podpisujemy się pod zasługami ruchów kobiecych, nie chcemy się nazywać feministkami. (…) Co więc poszło nie tak?”

Częściową odpowiedzialność za negatywny obraz feminizmu w Polsce przypisuje się samym organizacjom kobiecym. Feministyczny dyskurs o sytuacji kobiet w Polsce sprowadza się głównie do tematu walki o prawa reprodukcyjne, podczas gdy ogromna liczba Polek boryka się na co dzień z wieloma innymi, a jednak zdecydowanie mniej nagłaśnianymi problemami. W badaniach Deloitte analizujących sytuację kobiet na rynkach wybranych krajów europejskich po dziesięciu latach przystąpienia do Unii Europejskiej wypadamy niestety najgorzej, jako kraj w którym możliwości pogodzenia kariery zawodowej z życiem rodzinnym są najbardziej utrudnione (poprzez np. brak wystarczającej ilości miejsc w żłobkach i przedszkolach).

Work-life_balance

Krytykowany jest również styl wypowiedzi praktykowany przez najbardziej rozpoznawalne działaczki ruchu feministycznego. Co nas zniechęca do feminizmu to nieustająca retoryka walki, pełna agresji i prowokacji, niepozostawiająca miejsca na debatę, nie wspominając już o sprzeciwie wobec pewnych kwestii.

Tymczasem feminizm w pierwotnym znaczeniu to po prostu równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Prawo do tego, aby kobieta otrzymała te same szanse awansu co mężczyzna na podobnym stanowisku, to samo wynagrodzenie oraz do tego, aby mężczyzna decydujący się na pozostanie w domu w celu wychowania dzieci, nie był uznany za mniej „męskiego”. Nie zapominajmy jednak o tym, że równouprawnienie oznacza również prawo kobiet do wyboru rodziny i wychowania dzieci ponad karierą, bez pogardliwego określania ich mianem „kury domowej”, jak również prawo artystki, która zdecydowała się na świadome pokazanie swojego ciała na scenie, do określania siebie i swojej działalności jako feministyczną, bez względu na reakcję ruchów kobiecych. Nie chodzi tutaj również o zrównanie płci, ponieważ kobiety różnią się między sobą w wyznawanych poglądach, i tak podczas gdy jednym łatwiej przyjdzie przyswojenie nowych ról, inne zdadzą się na utarte wzorce.

Warto też pamiętać o tym, że pewne różnice między kobietami i mężczyznami mają często podłoże kulturowe. Pocałowanie kobiety w dłoń przez mężczyznę niekoniecznie sugeruje szowinistyczne zapędy całującego, a może wynikać z kwestii wychowania w danej kulturze.

Feminizm nie oznacza więc walki między kobietami i mężczyznami, walki kobiet z innymi kobietami – tych bardziej liberalnych z konserwatystkami, czy też walki przeciwko kobiecości. To dialog oparty na wzajemnym szacunku, angażujący obie strony i odnoszący się zarówno do sytuacji kobiet, jak i mężczyzn. Do takiego dialogu zachęcała aktorka Emma Watson w przemowie wygłoszonej na Zgromadzeniu Generalnym ONZ.
W ramach inauguracji kampanii HeForShe, zapraszającej mężczyzn do włączenia się w walkę o równouprawnienie, aktorka tłumaczyła co tak naprawdę oznacza feminizm:
„Ja miałam szczęście. Moje życie było uprzywilejowane, gdyż rodzice nie kochali mnie mniej, ponieważ urodziła im się córka. Moja szkoła nie ograniczała mnie, ponieważ byłam dziewczynką. Moi mentorzy nie zakładali z góry, że osiągnę mniej, ponieważ kiedyś mogę urodzić dziecko. To przykłady osób będących ambasadorami równości płci. Być może nie zdając sobie z tego sprawy, należą do grona niezamierzonych feministów, którzy zmieniają dzisiaj świat.”

I takiego właśnie dialogu życzymy zarówno Paniom – bohaterkom tego szczególnego dnia jakim jest Dzień Kobiet – jak i nam wszystkim.

Reklamy

Czy generacja Z to stracone pokolenie narkomanów, przestępców i emigrantów?

Ostatnie lata nauki szkolnej wspominamy zwykle z uśmiechem na twarzy i nostalgicznym westchnieniem, kojarząc ten czas z powoli rozpoczynającą się wolnością a zarazem beztroską. Jak się okazuje, współczesnej młodzieży polskiej daleko jest jednak do podobnie pozytywnych odczuć.

Najnowszy raport „Młodzież 2013”, przedstawiający wyniki analizy przeprowadzonej przez CBOS w ramach cyklicznego badania młodzieży w Polsce, zwraca naszą uwagę na niepokojące „objawy” pokolenia osób urodzonych po 1995 roku. Z raportu wynika, że młodzi Polacy, mimo przyznawanej bardzo dobrej sytuacji materialnej, charakteryzują się znacznym pesymizmem w postrzeganiu nie tylko funkcjonowania społeczeństwa i ustroju politycznego w Polsce, ale przede wszystkim własnych perspektyw życiowych. Prawie jedna czwarta badanych (24%) uważa siebie i swoich rówieśników za tzw. stracone pokolenie – pokolenie pozbawione szans na dobrą pracę i jakiegokolwiek wsparcia ze strony państwa. Dla porównania, w poprzednim badaniu przeprowadzonym w 2010 roku tylko 14% deklarowało podobny pesymizm w postrzeganiu własnych perspektyw życiowych.

Badaniu zostali poddani uczniowie ostatnich klas w 65 losowo wybranych szkołach ponadgimnazjalnych na terenie całego kraju – zarówno w liceach ogólnokształcących, jak i w liceach technicznych oraz zasadniczych szkołach zawodowych. Przy wyborze szkół uwzględniono zróżnicowanie lokalizacji, badani zostali więc uczniowie mieszkający zarówno na wsi jak i w dużych miastach.

Mlodziez 2013 2

Obraz młodzieży nakreślony w raporcie przedstawia wiele powodów do zaniepokojenia. Z jednej strony, przy jednoczesnych nasilających się dążeniach do osiągnięcia kariery zawodowej jako najważniejszego celu w życiu, liczba uczniów obawiających się bezrobocia jest dwukrotnie wyższa niż trzy lata temu (z 13% na 26%). Ponadto za najważniejszy czynnik decydujący o znalezieniu pracy uznawane są tzw. „znajomości” (60%), a z kolei maleje znaczenie takich aspektów jak rodzaj wykonywanego zawodu (46%) czy znajomość języków obcych (41%). Receptą na zagrożenie bezrobociem okazuje się być emigracja – wyjazd zagranicę uznawany jest za najlepsze rozwiązanie w przypadku problemów ze znalezieniem pracy (33%), a prawie jedna czwarta badanych deklaruje wyjazd jeśli taki problem faktycznie zaistnieje (22%). Alternatywne rozwiązania takie jak założenie własnej firmy nie cieszą się popularnością wśród młodzieży: tylko co dziesiąty uczeń wybrałby taką formę zatrudnienia w przypadku problemów ze znalezieniem pracy, w tym dwukrotnie więcej chłopców niż dziewczyn (14% chłopców wobec 7% dziewczyn). Mlodziez 2013 1Z drugiej strony zanotowano dotychczas najgorsze wyniki dotyczące opinii młodzieży o różnych aspektach funkcjonowania państwa polskiego. Trzy czwarte badanych uznaje, że Polska zmierza w złym kierunku (75%) przy jednoczesnym 5% deklarowaniu przeciwnej opinii. Aż 92% osób ocenia negatywnie polityków, jako dbających tylko o swoje kariery, oraz 78% stwierdza brak wpływu obywateli na działalność rządu. Rośnie również alienacja polityczna młodych Polaków: 72% nie potrafi sprecyzować swoich poglądów politycznych i tylko co dziesiąty przyznaje się do uważnego śledzenia sceny politycznej.

Dodatkowo niepokojąca okazuje się postawa młodych Polaków wobec cudzoziemców i osób o odmiennej orientacji seksualnej. Analiza pokazuje, że stosunek wobec tych grup społecznych na stale najsilniej wiąże się z płcią badanych uczniów. Chłopcy w znacznie większym stopniu niż dziewczęta akceptują opinie wykluczające np. homo- i ksenofobiczne. Przykładowo za zakazem trwałej imigracji opowiada się aż 37% chłopców wobec 17% dziewczyn. O ile postawę homofobiczną deklaruje zdecydowana większość chłopców, to zdecydowana większość dziewczyn nie zgadza się ze stwierdzeniem, że homoseksualizm nie jest rzeczą normalną i nie wolno go tolerować.

Znacznie też osłabiła się deklarowana znajomość języków obcych oraz możliwość komunikacji w języku innym niż polski. W porównaniu do 2010 roku, odsetek osób deklarujących możliwość porozumiewania się w obcym języku na poziomie komunikatywnym spadła z 59% do 54%, jednocześnie zanotowano wzrost braku możliwości kontaktu z cudzoziemcami (z 18% na 23%).

O „straconym pokoleniu” wspominano już w zeszłym roku, przy okazji jednych z najgorszych dotychczas notowanych wynikach egzaminu dojrzałości. „Głupszy rocznik czy po prostu ofiary systemu?” – takie pytanie zadawali sobie politycy, psychologowie i pedagogowie po ogłoszeniu zeszłorocznych wyników matury, której w pierwszym terminie nie zdało ponad 1/3 uczniów, w tym co dziesiąty maturzysta nie poradził sobie z więcej niż jednym przedmiotem. W porównaniu do poprzednich lat są to wyniki zatrważająco niskie, np. w 2013 roku egzaminu nie zdało 20% uczniów. Winą za tak niesatysfakcjonujące wyniki matur obarczano obie strony. Ministerstwo Edukacji Narodowej wyraziło zaniepokojenie gorszym poziomem wiedzy ogólnej danego rocznika, powołując się na równie niskie wyniki wcześniejszych egzaminów: „Te dzieci zdały gorzej test szóstoklasisty i egzamin gimnazjalny. Zastanawiamy się, dlaczego cały rocznik wypadał gorzej” – przyznała Minister Edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska. Nastawienie Ministerstwa spotkało się z kolei z oburzeniem pośród samych uczniów jak również nauczycieli, którzy zwracali uwagę na nieoczekiwaną trudność arkuszy maturalnych, wynikającą z odmiennej niż dotychczas formy zadań, wyłamującej się ze schematów będących dotychczas podstawą przygotowania uczniów do egzaminu.

Deklarowany brak perspektyw i pesymizm wśród młodzieży, jak również poczucie braku wsparcia ze strony państwa, może przynieść poważne konsekwencje w przyszłości. Gazeta Prawna przytacza wypowiedź Prof. Wieleckiego, komentującego zaistniałą sytuację w następujący sposób: „Dorasta pokolenie zawiedzione gospodarką rynkową. … Będzie narastał radykalizm – przestępczość, narkomania. Wszystkie konsekwencje związane z poczuciem braku perspektyw. Warto przemyśleć to dzisiaj, bo jeśli za 10 lat pojawi się ktoś, kto im obieca, że zrobi porządek bez względu na środki, oni na niego zagłosują. Demokracja będzie już dla nich pustym sloganem”.

Więcej o raporcie: tutaj.