Kilka słów o niepełnosprawności w Polsce, część II

Sytuacja na rynku pracy

Dyskryminacja ze względu na niepełnosprawność wg badań Eurobarometru Dyskryminacji w UE w 2012 r. jest jednym z najczęściej występujących w naszym kraju sytuacji nierównego traktowania. Dla 29% respondentów z Polski główną przyczyną odrzucenia kandydata bądź kandydatki do pracy jest kryterium niepełnosprawności. Niespełna 5 % pracodawców wyraża zainteresowanie zatrudnieniem osób niepełnosprawnych. Takie sytuacje potwierdzają kolejne badania.

2,1 mln-tyle wynosi populacja osób niepełnosprawnych w Polsce w wieku produkcyjnym, z czego 465 tys. pracuje zawodowo, 6% -tyle minimum zatrudnionych zgodnie z ustawą powinni stanowić niepełnosprawni w każdej firmie, która zatrudnia ponad 25 osób (w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy). Ponieważ wiele przedsiębiorstw nie spełni a tych wymogów, to w samym 2014 roku pracodawcy zapłacili około 4 mld Złotych do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) . Z czego wynika taka sytuacja, że potencjał pracowników niepełnosprawnych nie jest wykorzystywany, a pracodawcy płacą słone kary do PFRONu?

Sytuacja na rynku pracy

Miejsca zatrudnienia – zakłady pracy chronionej w Polce i UE

Od wielu lat nie rośnie stopa zatrudnienia niepełnosprawnych i nie zmieniło tego np. wprowadzenie systemu ulg dla zakładów pracy chronionej, których w Polsce istnieje ok. 1 tys. co oznacza, że tego rodzaju system wsparcia w celu aktywizacji zawodowej osób niepełnosprawnych nie sprawdza się. A jak wygląda to w innych krajach Unii Europejskiej?

W wielu krajach Unii Europejskiej również istnieją zakłady pracy chronionej, działają jednak na innych zasadach. Ich głównym celem jest przygotowanie pracowników niepełnosprawnych do znalezienia miejsca na otwartym rynku pracy. To inne podejście niż w Polsce, gdzie zatrudnienie w zakładach pracy chronionej ma długookresowy charakter. Przykładowo we Francji obowiązkiem zakładów pracy chronionej jest dawanie niepełnosprawnym pracownikom możliwości odnalezienia się na otwartym rynku pracy. Jeśli nie przyniesie to powodzenia, mają oni szansę powrotu na dawne miejsce pracy. W Szwecji rząd nałożył zakładom pracy chronionej obowiązek, aby corocznie minimum 5% (w Holandii 1,5%) niepełnosprawnych odeszło na otwarty rynek pracy. W Hiszpanii udało się powołać do życia specjalny zakład produkujący na potrzeby fabryki samochodów Forda. Jest to zakład pracy chronionej zatrudniający ponad 70% osób niepełnosprawnych. Jednocześnie należy on do globalnej sieci Forda.

Miejsca zatrudnienia – otwarty rynek pracy

W poprzednim artykule pisaliśmy o barierach, które łączą się bezpośrednio z niskim poziomem zatrudniania osób niepełnosprawnych i mają szerokie uwarunkowania: społeczne, ekonomiczne, kulturowe oraz systemowe. W Unii Europejskiej Polska ma najniższy poziom zatrudnienia osób niepełnosprawnych na otwartym rynku pracy, mimo rozbudowanego systemu wsparcia dla pracodawców zatrudniających osoby niepełnosprawne. Pracodawcy często postrzegają osobę niepełnosprawną jako osobę słabą, wycofaną, pełną obaw, która kojarzy im się raczej z niepowodzeniem niż z sukcesem, wywołująca raczej litość i chęć niesienia pomocy niż jako pracownika czy partnera przedsięwzięć. Taka postawa wobec niepełnosprawności przejawia mocno uproszczony, bardzo schematyczny i uprzedzony sposób myślenia o tych osobach.

Dane statystyczne pokazują, że osoby z niepelnosprawnosciemi pracują na stanowiskach niżej opłacanych i wymagających niższych kwalifikacji. Częściej są zatrudniani w formach pracy o mniejszej stabilności finansowej: pracy w niepełnym wymiarze, dorywczej i sezonowej, a rzadziej – w sektorze publicznym, dającym większą stabilność zatrudnienia. Różnica między niepełnosprawnymi i sprawnymi w odsetku osób pracujących na stanowiskach robotniczych i nierobotniczych jest znacząca. Także inne dane potwierdzają większą koncentrację niepełnosprawnych w obszarze stanowisk robotniczych i pracy fizycznej. W sondażu OBOP-u z 2010 r. 80% badanych niepełnosprawnych wykonywało pracę fizyczną, a tylko 20% umysłową. Równocześnie dane o zatrudnieniu sugerują, że niepełnosprawni rzadziej stają się przedsiębiorcami.

W badaniu Instytutu Spraw Publicznych pracodawcy wymienili wiele czynników, które utrudniają im zatrudnianie osób niepełnosprawnych:

Czynniki utrudniające zatrudnianie osób niepełnosprawnych

A jakie czynniki przesądzają o zatrudnieniu osób niepełnosprawnych przez pracodawców? Jakie potencjały i jaki profit w zatrudnianiu osób niepełnosprawnych widza pracodawcy?

Czynniki przesądzające o zatrudnieniu osób niepełnosprawnych przez pracodawcówPracodawcy z otwartego rynku pracy mogą korzystać z wielu środków przeznaczonych na pomoc pracownikom niepełnosprawnym. Na podstawie przepisów ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych przysługuje im:

  • Dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników osób niepełnosprawnych
  • Zwrot dodatkowych kosztów tworzenia lub przystosowania miejsca pracy
  • Refundacja kosztów wyposażenia stanowiska pracy
  • Refundacja wynagrodzenia asystenta osoby niepełnosprawnej
  • Refundacja szkolenia osób niepełnosprawnych

czytaj więcej  http://bit.ly/1KYeHfd

Otwartość na niepełnosprawność w miejscu pracy

Pracodawca pragnący zatrudnić osobę niepełnosprawną musi zrozumieć, iż niepełnosprawność nie zawsze jest przeszkodą do podjęcia pracy. Pierwszy krok to „przełamanie się” pracodawcy , zniesienie swoich ograniczeń mentalnych i porzucenie stereotypów w postrzeganiu osób niepełnosprawnych.

Na rynku pracy jest coraz więcej przykładów, które pokazuje, że warto jest zatrudniać osoby niepełnosprawne. Tu kilka wybranych przedsiębiorstw i instytucji nagrodzonych między innymi Statuetką Lodołamacza ( http://bit.ly/1BiakcQ).

Łuksja

Łuksja to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Łukowie, która działa na rynku od 2009 roku. Głównym profilem działalności firmy jest produkcja wysoko przetworzonej konfekcji damskiej wykonywanej w przerobie uszlachetniającym. Nowoczesny park maszynowy, wysoce wykwalifikowany personel i kadra menedżerska sprawiają, że Łuksja kojarzy się z dobrą jakością, solidnością i nowoczesnością. Właśnie, dlatego wśród partnerów biznesowych są takie marki jak Burberry , Max Mara , Marc Aurel a także Caterina. Firma jest wiodącym eksporterem regionu. Łuksja została wyróżniona I miejscem i Statuetkę LODOŁAMACZ w 2014. Dlaczego? Przedsiębiorstwo zatrudnia 235 osób w tym, aż 159 to pracownicy niepełnosprawni. Firma to zakład pracy chronionej więc jest zobligowana do realizacji obowiązków wynikających z posiadanego statusu. Jednak zdaniem Jury działania firmy wykraczają poza konieczne obowiązki, gdyż pracodawca kieruje się szczególną troską materialną i organizacyjną o swoich pracowników. Doceniono stworzenie świetnych warunków pracy w zakładzie oraz działania charytatywne pracodawcy. http://bit.ly/1fgjlZP

Carrefour Polska

Carrefour Polska, obok Metro Group i Tesco, jest jedną z największych sieci handlowych działających w Polsce. Na koniec 2013 roku Carrefour był właścicielem 84 hipermarketów, 161 supermarketów i 297 sklepów dyskontowych w Polsce.. Carrefour był pierwszą siecią handlową w Polsce, która zatrudniła osoby niesłyszące na stanowiskach bezpośredniej obsługi klienta. Poza tym Carrefour promuje ideę zatrudnienia wspieranego, polegającego na ułatwieniu dostępu do płatnego zatrudnienia na otwartym rynku pracy grupom zagrożonym wykluczeniem społecznym. Obecnie Carrefour Polska zatrudnia ok. 800 osób niepełnosprawnych w ramach zatrudnienia bezpośredniego i wspieranego. Osoby niepełnosprawne zatrudnione są w Carrefour na różnych stanowiskach, w różnych lokalizacjach, na wszystkich szczeblach organizacyjnych. Zarówno w sklepach, jak i warszawskiej centrali firmy. Zatrudnienie w Carrefour Polska znajdują osoby o lekkim oraz umiarkowanym stopniu niepełnosprawności.

Dobre praktyki Carrefour Polska spotkały się z uznaniem stowarzyszeń biznesowych i organizacji wspierających aktywizację zawodową osób niepełnosprawnych. W 2007 roku, Konfederacja Pracodawców Polskich przyznała mu nagrodę „Wektor”, za kreowanie wizerunku solidnego pracodawcy. W tym samym roku Polska Organizacja Pracodawców Osób Niepełnosprawnych (POPON) uhonorowała firmę trzecią nagrodą w regionie Mazowsze w konkursie „Lodołamacze” w 2007 roku. Za działalność na rzecz osób niepełnosprawnych, została natomiast nagrodzona Złotą Odznaką Honorową Polskiego Związku Głuchych. http://bit.ly/1fgjoEU

Laboratorium Cogito Sp.z o.o.

Laboratorium Cogito Sp.z o.o. jest krakowską firmą cateringową oferującą dania tradycyjnej kuchni polskiej. Laboratorium Cogito Sp. z o.o. zostało powołane, jako laboratorium badawcze modelowego przedsiębiorstwa społecznego dla osób chorujących psychicznie, inicjujące także programy szkoleniowo-stażowe dla beneficjentów oraz programy na rzecz edukacji społecznej, której celem jest ograniczenie procesu naznaczania społecznego chorujących psychicznie w miejscu pracy. Projekt „LC” jest kontynuacją projektu Firmy społecznej, która poza typową działalnością hotelarską, gastronomiczną oraz cateringową prowadzoną w warunkach gospodarki rynkowej będzie umożliwiać szkolenie i praktykę oraz zatrudnianie osób chorujących psychicznie wykluczonych z rynku pracy. Laboratorium Cogito Sp.z o.o. Zatrudnia obecnie 16 osób chorujących psychicznie przyczyniając się do ich rehabilitacji zawodowej i społecznej. Zarządowi przedsiębiorstwa z powodzeniem udaje się pogodzić funkcjonowanie w ramach otwartego rynku pracy z misją społeczną. Spółka LC zdobyła statuetkę Lodołamacza w 2011 roku o zasięgu lokalnym oraz I miejsce w kategorii Otwarty Rynek Pracy i dalej w zasięgu ogólnopolskim III miejsce jako Otwarty Rynek Pracy. http://bit.ly/1dJICKM

Sodexo

Działająca od ponad 40 lat Grupa Sodexo świadczy Kompleksowe Rozwiązania z Zakresu Usług: obsługę nieruchomości komercyjnych, usługi żywieniowe i rozwiązania motywacyjne. Jest obecna w 80 krajach i zatrudnia 413 000 pracowników, codziennie obsługując 50 milionów klientów. W Polsce firma jest reprezentowana przez spółki: Sodexo On-site Service Solutions, która projektuje, zarządza i dostarcza kompleksowe rozwiązania w zakresie usług dla nieruchomości oraz Sodexo Motivation Solutions, która oferuje kompleksowe rozwiązania motywacyjne skierowane do pracowników, a także do klientów, kontrahentów i konsumentów. Pierwsze kroki w kierunku zatrudniania niepełnosprawnych Sodexo poczyniło w 2005 roku poprzez nawiązanie  współpracy z  Polskim Stowarzyszeniem na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym (PSOUU) i zatrudnienie niepełnosprawnych w ramach sześciomiesięcznych praktyk zawodowych, w jednym z warszawskich szpitali. To był pierwszy milowy krok. Obecnie Sodexo zatrudnia 65 osób niepełnosprawnych i liczba ta cały czas rośnie. Sodexo deklaruje, ze najważniejsze jest przygotowanie i szkolenie pracowników., np. poprzez rozmowy z pracownikami, aby przygotować wszystkich na współpracę z osobami niepełnosprawnymi. Pracownicy Sodexo podkreślają, że współpraca z osobami niepełnosprawnymi umysłowo układa się, jak z każdym innym pracownikiem. Czasami potrzeba więcej czasu na wytłumaczenie pewnych procesów ale to również szkoła dla menedżerów i kadry zarządzającej. W przedsiębiorstwie osoby niepełnosprawne maja takie same prawa i obowiązki, wynikające z prawa i regulaminów, jak każdy inny pracownik. Tak aby każdy, czuł się jak pełnoprawny członek zespołu. http://bit.ly/1BlR4uB

W życiu osób niepełnosprawnych, praca oprócz możliwości zarobku pozwala integrować się z innymi, pełnosprawnymi ludźmi. Aktywność zawodowa w przypadku osób niepełnosprawnych pełni funkcję rewalidacyjną,psychologiczną i zawodową. Dzięki pracy wzrasta poczucie własnej wartości każdego człowieka. Praca przeciwdziała marginalizacji, izolacji i wykluczeniu społecznemu, a zatem zjawiskom sprzecznym z prawidłowym rozwojem i działaniem człowieka. W przypadku osób niepełnosprawnych jest drogą do integracji społecznej i zawodowej (Garbat 2007).

bethoven2

Światło na horyzoncie pojawiło się w Kielcach. Dlaczego? Osoby z niepełnosprawnościami wzięły sprawy w swoje ręcę i postanowiły zostać pracodawcą. Nikt nie chciał ich zatrudnić więc sami to zrobili. Restauracja Beethoven to pierwszy projekt ludzi niesłyszących w Polsce, którzy zrzeszeni w spółdzielni socjalnej postanowili założyć lokal gastronomiczny w Kielcach. Chęć pokazania światu, że niesłyszący też potrafią i odpowiednia motywacja doprowadziła ich do podjęcia działalności gastronomicznej. „Nasza restauracja jest restauracją nowatorską, pierwszą  w województwie świętokrzyskim, która łączy dwa światy, ludzi słyszących i niesłyszących. Chcemy przełamać bariery komunikacyjne i wewnętrzne jakie niestety istnieją. Porozumiewamy się nie tylko językiem migowym ale i mową.” – tak mówią o sobie pracownicy Beethovena.

http://bit.ly/1GYRUzQ

Reklamy

Kilka słów o niepełnosprawności w Polsce: część I „Bariery”

Ponad 100 tysięcy osób budzi się każdego ranka i nie widzi swojego śniadania, około 50 tysięcy osób budzi się każdego ranka i nie słyszy dźwięku płynącego z radia. 7 tysięcy osób może przeczytać książki tylko w brajlu. W Polsce żyje około 5, 5 mln osób niepełnosprawnych (ON). Mimo wielu ustaw, wymogów Uni Europejskiej czy rozwoju świadomości społeczeństwa ludzie niepełnosprawni pozostają niezauważani.

„…A osobę niepełnosprawną trzeba przede wszystkim dostrzec, zbliżyć się do niej i wtedy dopiero można zobaczyć w niej zwyczajnego człowieka, który tak samo jak my, ma uczucia, talenty, ambicje, różne potrzeby i bardzo chce żeby go normalnie traktować”, Anna Dymna – aktorka, prezes fundacji „Mimo wszystko”.

Osoby niepełnosprawne napotykają na swej drodze wiele barier, zarówno tych architektonicznych, jak i społecznych, które utrudniają im normalne funkcjonowanie. Dowodów na nieprzygotowanie polskich miast do potrzeb osób niepełnosprawnych jest wiele. W mediach znajdziemy mnożące się przypadki związane z utrudnieniami w poruszaniu się po ulicach czy w środkach komunikacji.

Bariery architektoniczne

„To właśnie te barierami związane z architekturą przestrzenną są najczęściej spotykanymi: zbyt wąskie drzwi, wejścia i korytarze, różnice poziomów – czyli schody i stopnie, niedostosowane windy lub ich brak oraz niedostateczna informacja dźwiękowa i wizualna. Oczywiście coraz więcej nowo wybudowanych budynków zostaje wyposażona w urządzenia dla osób niepełnosprawnych, jednak niestety nie zawsze są one do końca przemyślane”. Maciarz (1999)
Foto: gazeta.pl

Foto: gazeta.pl

Foto: niepelnosprawni.pl

Foto: niepelnosprawni.pl

Bariery społeczne

Bariery społeczne są kolejnymi barierami, które związane są ze stereotypowym myśleniem na temat osób niepełnosprawnych. Nadal można spotkać się z postrzeganiem osób niepełnosprawnych w kontekście zawodowym jako tych mniej produktywnych, niezaradnych życiowo czy też niezdolnych do pracy oraz wyznaczanie dla nich ograniczonej puli zawodów i stanowisk pracy. (Czytaj więcej w kolejnej części na blogu).

Bardzo często zdarza się, że to właśnie te bariery są przyczyną braku uczestnictwa osób niepełnosprawnych w życiu publicznym, chociażby dla osób sprawnych czynnościowo zwyczajnego spotkania ze znajomymi w restauracji czy klubie.

Bariery społeczne związane są ściśle z barierami kulturowymi. Stereotypowe myślenie o osobach niepełnosprawnych przekazywane jest już dzieciom. Z jednej strony rodzice starają się nauczyć dzieci zasad kulturalnego i grzecznego zachowania, kontroli agresji oraz nieokazywania niechęci czy wrogości wobec innych. Jednocześnie rodzice wmawiają dzieciom, że choroba bądź niepełnosprawność to największa tragedia, z którą życie nie ma sensu. Taki światopogląd umacniają dodatkowo media przedstawiając piękne i zdrowe osoby jako ideały, wzory do naśladowania, ludzi sukcesu.

Bariery edukacyjne dotyczą procesu dydaktycznego i dostępu do edukacji. Problemy osób niepełnosprawnych od urodzenia zaczynają się już na początku edukacji. Nauka w szkołach specjalnych stygmatyzuje niepełnosprawne dzieci i niezmiernie utrudnia im ukończenie edukacji na poziomie wyższym. Uczeń niepełnosprawny, często narażony jest na stres związany z rywalizacją w obliczu nierównych szans lub niechęci przyjęcia go w tradycyjnej szkole czy na uniwersytecie. To powoduje, że niepełnosprawni mają niższe wykształcenie niż osoby sprawne. Dane z ostatniego spisu powszechnego pokazują, że udział niepełnosprawnych w każdej grupie wykształcenia powyżej podstawowego jest niższy niż osób sprawnych. Około 2/5 niepełnosprawnych ma wykształcenie podstawowe lub niższe, a kolejne 1/3 – zasadnicze zawodowe.

Niższe wykształcenie niepełnosprawnych naraża ich na zwiększone ryzyko bezrobocia co stwarza kolejną barierę tzn. barierę związaną z brakiem środków materialnych. Z wielu prowadzonych badań wynika, że dla osób niepełnosprawnych jedynym źródłem utrzymania są świadczenia rentowe lub środki materialne uzyskiwane z pomocy społecznej. Szczególny problem stanowi w Polsce niska aktywność zawodowa osób niepełnosprawnych, wynosząca zaledwie 16%. Dla porównania aktywność w krajach UE wynosi średnio 40-50%.

A szkoda, bo pracownik z niepełnosprawnościami jest równie wartościowym pracownikiem, który czyni miejsce pracy otwartym na nowe perspektywy i umożliwia pozostałym pracownikom poszerzyć horyzonty myślenia i uczyć się tolerancyjności! (Kongres Kobiet 2011).

Co dalej?

Do 2030 roku polski Rząd planuje osiągnąć stan, w którym odsetek osób niepełnosprawnych kończących wyższą uczelnię będzie stanowił połowę osób pełnosprawnych, w tej chwili na czołowych polskich uczelniach wyższych 1% studentów to studenci/studentki niepełnosprawni, stanowią oni 3 % tej kategorii wiekowej. Rząd chce to osiągnąć m. in. poprzez włączanie tej grupy do systemu edukacji powszechnej (Raport Polska 2030. Wyzwania rozwojowe). Nie pozostaje nic innego jak odczekać, które z tych planów zostaną zrealizowane.

W kolejnej części będziemy mówić o niepełnosprawności w kontekście zawodowym.

Małe i wielkie ojczyzny: Wielkanoc w Polsce

Na oblicze i obraz każdego regionu składa się wiele aspektów i cech. Zwracamy uwagę na jego mieszkańców, krajobraz kulturowy, różnice w języku i wymowie. Różnice te dotyczą więc wielu aspektów życia codziennego: kultury, obyczajów, sposobu obchodzenia świąt, tradycyjnych potraw, a także i usposobienia. I właśnie tym aspektom poświęcimy kilka kolejnych artykułów w ramach cyklu „Małe i wielkie ojczyzny”.

Regionalna tożsamość kulturowa w Polsce

Czasem uczucie przynależności do danego regionu jest silniejsze od przynależności do całego kraju. W Europie dotyczy to zwłaszcza francuskich i hiszpańskich Basków, których część uważa siebie za odrębny naród i w związku z tym domaga się utworzenia nowego państwa. Silne przynależność regionalna występuje również na południu Hiszpanii, przez co pytając mieszkańca Barcelony skąd pochodzi, usłyszymy „Katalonia”.

W Polsce różnice w zakresie kultury, gwary i odpowiadające im poczucie przynależności do poszczególnych grup regionalnych znacznie osłabło po II wojnie światowej. Przesunięcie granic państwa i masowe procesy migracyjne doprowadziły do przemieszczania ludności różnych regionów i do coraz szybszego zaniku dawnych odrębności kulturowych.

Tożsamość regionalna, czyli swoiste właściwości naszych „małych ojczyzn”, stają się jednak szczególnie zauważalne w momencie obchodzenia świąt. Nadchodząca Wielkanoc to dobra okazja do zaobserowania kilku interesujących różnic kulturowych w poszczególnych regionach Polski.

Wielkanoc Wielkanocy nie równa: Śląsk, Podbeskidzie, Zagłębie i region Częstochowski

Patrząc chociażby na Śląsk, Zagłębie, Częstochowę i Podbeskidzie – regiony położone stosunkowo bliskie siebie – można zauważyć wiele znaczących różnic związanych z obchodami Świąt Wielkanocnych. Przykładem może być zwyczaj odbarowywania swoich bliskich drobnymi upominkami wśród mieszkańców Śląska i Śląska Cieszyńskiego, podczas gdy w okolicach Zagłębia i Częstochowy wielkanocny „Zajączek” nie jest znany.

Kolejną ciekawą różnicą regionalną jest zwyczaj procesji konnej, czyli tzw. „procesja polna” lub „jazda krzyżowa”, charakterystyczna tylko i wyłącznie dla wybranych terenów Śląska. Zwyczaj ten, mający na celu zapewnić dobry urodzaj, znany był już w Polsce średniowiecznej i do terenów Śląskich dotarł stosunkowo późno (pierwsze wzmianki pochodzą z XIX wieku). Z biegiem czasu zaniknął niemal całkowicie, utrzymując się jednak na Śląsku i będąc kultywowanym do dzisiaj w poszczególnych regionach Śląska, m.in. w Gliwicach, jak również w okolicach Raciborza i Rybnika.

Wodzenie Judosza na Podbeskidziu

Kolejną różnicą w obchodach świąt jest znana na Podbeskidziu tradycja „wodzenia Judosza”, czyli pochodu przez miasto z kukłą Judosza, symbolizującą wypędzenia całego zła z miasta. Wśród zwyczajów które przetrwały do dziś należy też tradycyjne obmywanie się w Wiśle, dzięki czemu według przesądów woda płynąca z zachodu na wschód zyska uzdrowicielską moc. Po tak orzeźwiającej kąpieli należy też zgodnie z tradycją wypić kieliszek tatarczówki, czyli wódki w której moczono korzenie tataraku.

Wywołanki na Kujawach

Wielkanocny zwyczaj polewania się wodą, czyli znany w całej Polsce śmingus-dyngus, przybrał na Kujawach formę wyjątkowej zabawy, stając się tym samym doskonałą okazją do całorocznych rozrachunków pomiędzy chłopcami a dziewczynami. Zwyczaj ten znany jest na Kujawach pod nazwą „Przywoływek” albo „wywołanek” dyngusowych. Tradycja organizowania przywoływek sięga aż XVIII wieku i związana jest z Klubem Kawalerów w Szymborzu na Kujawach. W niedzielę wielkanocną kawalerowie z okolicy mieli zwyczaj spotykania się przy specjalnie w tym celu przygotowanej „ambonie”, z której następnie wykrzykiwano różne zabawne rymowanki pod adresem panien „na wydaniu”. Na pochlebny wierszyk mogły liczyć tylko panny, które zostały wcześniej „wykupione” przez swoich narzeczonych; pozostałe panie musiały się liczyć z ryzkiem usłyszenia nieco mniej pochlebnych rymowanek na swój temat. „Wywołanki” dyngusowe są kultywowane do dzisiaj w niemal niezmienionej formie przez tamtejszy Klub Kawalerów. Członkowie Klubu już dwa tygodnie przed świętami przyjmują w swojej siedzibie chłopaków gotowych „wykupić” swoje sympatie (szczegóły: tutaj).

Wbrew pozorom, Polska okazuje się być pełna mniejszych i większych różnic kulturowych, przejawiających się chociażby w takich kwestiach jak obchody poszczególnych dni świąt Wielkanocnych. W kolejnym artykule przyjrzymy się bliżej tematowi różnic regionalnych występujących w języku polskim.

Z okazji Świąt życzymy Państwu radości z odkrywania owych różnic i regionalnych skarbów Polski!

Cudzoziemcy w Polsce

„Wszyscy o wszystkim mało wiemy” – tak w Podróżach z Herodotem pisał Ryszard Kapuściński.

Niewiedza ta jest częstą przyczyną nieporozumień międzykulturowych oraz powstawania krzywdzących stereotypów. Dlatego tak ważne jest budowanie kompetencji międzykulturowych, które umożliwiają nie tylko poznanie różnic kulturowych, ale przede wszystkim zrozumienie przyczyn ich powstawania. Rozwój kompetencji międzykulturowych prowadzi również do autorefleksji, w jakim stopniu nasza własna kultura wpływa na różne aspekty naszego zachowania oraz codziennego życia. Im więcej programów mających na celu przybliżenie nam ‘obcych’ kultur, tym większe szanse na nawiązanie dialogu i obalenie obiegowych opinii.

W dzisiejszym artykule przyjrzymy się nieco bliżej sytuacji cudzoziemców w Polsce, jak również przedstawimy kilka wartych uwagi inicjatyw społecznych, wzmacniających możliwości integracji w Polsce.

Jednokulturowa Polska?

Polska prezentuje się jako jeden z najbardziej homogenicznych krajów Unii Europejskiej. Jesteśmy narodem o jednolitym pochodzeniu etnicznym, gdzie zdecydowana większość obywateli deklaruje oficjalnie przynależność do jednej wiary – kościoła katolickiego.

Również zarejestrowana liczba cudzoziemców w naszym państwie stanowi zdecydowaną mniejszość w porównaniu do zachodnich krajów europejskich. Jak wynika z danych opracowanych przez Eurostat, w 2011 roku łączna liczba cudzoziemców przebywających na terytorium UE wynosiła 33,3 mln osób (w tym jedna trzecia tej grupy to obywatele innego państwa członkowskiego), stanowiąc prawie 7% ludności UE-27. Największa liczba cudzoziemców przebywała w Niemczech (7,2 mln), w Hiszpanii (5,6 mln) i we Włoszech (4,6 mln). W Polsce natomiast oficjalna liczba cudzoziemców to ok. 120 000 osób, czyli zaledwie 0,15% wszystkich mieszkańców (wg raportu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka). W grupie osób pochodzących z kraju poza UE do najliczniejszych społeczności cudzoziemców w Polsce należą Ukraińcy (37 679 osób), Wietnamczycy (13 404 osób), Rosjanie (11 160 osób) oraz Białorusini (11 160 osób).

Unbenannt

Zadziwiająco niski jest też odsetek osób którym przyznawany jest status uchodźcy: między latami 1991 i 2013 zaledwie 888 osób otrzymało taki status, przy czym do 2013 roku liczba złożonych wniosków wynosiła średnio 11 000 rocznie. Od wielu lat najliczniejszą grupę wśród osób ubiegających się w Polsce o ochronę stanowią obywatele Federacji Rosyjskiej (prawie jedna czwarta składanych wniosków), w tym większość to mieszkańcy republik kaukaskich. Pozostałe najliczniejsze grupy wnioskodawców stanowili Gruzini (8%), Syryjczycy (1,5%) i Ormianie (1,4%).

Nie zawsze tak było

Powyższe dane klarują kwestię sprowadzania dyskusji o zarządzaniu różnorodnością w Polsce głównie do trzech wymiarów, tzn. płci, niepełnosprawności i wieku. Tym samym zachodnioeuropejskie wymiary różnorodności takie jak narodowość i religia są u nas praktycznie nieobecne. Warto przy tej okazji wspomnieć, że sytuacja w Polsce nie zawsze przedstawiała się w ten sposób.

Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, mniejszości narodowe stanowiły aż jedną trzecią mieszkańców ówczesnej Polski. Na terenie kraju mieszkali obok siebie nie tylko wyznawcy katolicyzmu, ale również prawosławia, judaizmu, protestantyzmu i islamu. Wg drugiego spisu powszechnego z 1931 roku, II Rzeczpospolitą zamieszkiwali m.in. Ukraińcy (10,1%), Żydzi (8,6%), Rusini (3,8%), oraz Niemcy (2,3%). Obecnie, pomimo pojawienia się nowych zjawisk migracyjnych, Polska nadal pozostaje krajem o ujemnym saldzie migracji, co oznacza, że więcej osób z Polski emigruje, niż do niej przyjeżdża.

Jak się żyje obcokrajowcom w Polsce?

Na pewno nie łatwo, jak wynika z badań Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jak wiadomo, język polski nie należy do najłatwiejszych do nauki, i na pewno odnalezienie się w tak jednolitej społeczności jest utrudnione. Nie zapominajmy jednakże, że zarówno sytuacja demograficzna polski (starzenie sie polskiego społeczeństwa) jak i narastająca emigracja, wskazują na konieczność wprowadzenia działań mających na celu zachęcenie obcokrajowców do przyjazdu do Polski, nie tylko jako do kraju tranzytowego, czyli stanowiącego przepustkę do bogatszych krajow Uni Europejskiej, ale przede wszystkim do osiedlenia się na stałe. Z tego też powodu zaobserwowano intensyfikację działań w tym obszarze podjętych w sektorach rządowym, samorządowym, pozarządowym, jak i w środowisku akademickim. Poniżej przedstawiamy kilka interesujących inicjatyw.

Lublin da się lubić

Chociaż największa grupa cudzoziemców przebywa w stolicy (ok. 40% wniosków dotyczących legalizacji pobytu jest składanych właśnie w Warszawie), to jednak do najchętniej wybieranych miejscowości w Polsce należy Lublin. Lubelszczyzna oferuje obcokrajowcom liczne korzystne warunki do osiedlenia: usytuowanie przy wschodniej granicy, porównywalnie niskie koszty życia, ośrodek akademicki o wysokim poziomie nauczania, ale i również (a może przede wszystkim?) różnorodne działania na szczeblu lokalnym mające na celu zaangażowanie obu stron w celu wzajemnego poznania i integracji. „Lublin jest prawdopodobnie jedynym miastem w Polsce o tak dobrze rozwiniętej ofercie integracyjnej dla cudzoziemców. Od działań preintegracyjnych realizowanych przez wolontariuszy lubelskiego Centrum Wolontariatu w Ośrodkach dla Cudzoziemców, przez działania stricte pomocowe związane z zabezpieczeniem socjalnym i wsparciem psychologicznym realizowane przez Caritas Archidiecezji Lubelskiej, przez rzecznictwo na rzecz grup mniejszościowych i wykluczonych, które świadczy Stowarzyszenie Homo Faber, aż do poradnictwa prawnego, w które zaangażowani są pracownicy i wolontariusze Fundacji Instytut na Rzecz Państwa Prawa” – wymienia dr Wojciech Wciseł (szczegóły: tutaj).

„Bo byłem przybyszem…”

Jednym z przykładów działań mających na celu zwiększenie świadomości społecznej i akceptacji Polaków na zjawiska migracji jest kampania społeczna „Bo byłem przybyszem”, realizowana przez Centrum Wolontariatu w Lublinie. Inicjatywa obejmowała działania prowadzone na terenie Polski wschodniej, w regionach lubelskim, podlaskim i podkarpackim. Bohaterowie kampanii – obcokrajowcy pochodzący z krajów poza UE – pojawiali się w kilku odsłonach: najpierw na billboardach, potem w serii krótkich filmów oraz spotów reklamowych (jeden z nich prezentujemy poniżej) emitowanych w Telewizji Lublin, a także za pośrednictwem audycji w Radiu Lublin. Dodatkowo w ramach kampanii zorganizowane zostało też „Miasteczko Integracyjne”, czyli tygodniowe warsztaty i spotkania z cudzoziemcami mieszkającymi na terenie Lubelszczyzny. Wydarzenie to przyciągnęło ok. 200 uczestników – młodzież, studentów, ale również osoby dorosłe z całej Polski. Ponadto projekt ten zainspirował środowisko wolontariuszy, studentów, dziennikarzy i osób zaangażowanych społecznie do dalszych działań, w związku z czym kolejne spotkania i warsztaty organizowane są w ramach corocznego już „Miasteczka Integracyjnego”.

Polski Erasmus dla Ukrainy

Kolejna interesująca inicjatywa budująca dialog międzykulturowy i wspomagająca osoby przybywające do nas zza wschodniej granicy to tzw. Polski Erasmus dla Ukrainy, czyli program stypendiów naukowych dla studentów z Ukrainy, wprowadzony w 2014 roku. Dofinansowanie polskiego rządu obejmuje studia licencjackie, magisterskie i doktoranckie na polskich uczelniach oraz koszty utrzymania w czasie rocznego pobytu w Polsce. Program ten działa więc na podobnym założeniu jak programy unijne dotyczące wymiany studenckiej Erasmus i Erasmus+. W 2014 roku przyznano ok. 100 stypendiów, zwłaszcza studentom pochodzącym z terenów objętych działaniami militarnymi (z obwodów ługańskiego i donieckiego oraz z Krymu), z kolei przewidywana liczba stypendiów w 2015 roku to 400. „Kiedyś to Polska znajdowała się w sytuacji, gdy inne kraje Europy Zachodniej, Stany Zjednoczone wspierały nas programami stypendialnymi, edukacyjnymi. Teraz taką pomoc kierujemy do Ukrainy. Liczę, że młodzi ludzie, którzy przyjadą do Polski na stypendia, wrócą na Ukrainę z pomysłami na budowanie demokratycznego państwa, które będzie ważną częścią Europy” – mówiła o programie prof. Lena Kolarska-Bobińska, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

„Tu mieszkamy” – cudzoziemcy w Warszawie

„Tu mieszkamy” to cykl dwudziestu trzech spotkań z cudzoziemcami pochodzącymi spoza Unii Europejskiej a mieszkającymi w Polsce, organizowany przez Instytut Reportażu w Warszawie. Spotkania odbywają się regularnie w Faktycznym Domu Kultury w Warszawie i trwają do czerwca 2015 roku. Każde z nich prowadzi reporter/reporterka zajmujący/-a się danym krajem lub regionem. Zaproszeni goście opowiadają o swoim kraju pochodzenia, jego kulturze, przyczynach przyjazdu do Polski i wrażeniach zarówno o naszym kraju, jak i Polakach. Spotkania te są często okazją do wzięcia udziału w warsztatach (np. kulinarnych), lub też prezentacji książek, zdjęć oraz filmów nawiązujących do tematyki omawianego kraju. Do tej pory spotkania odbyły się już m. in. z osobami pochodzącymi z Ukrainy, Rosji, Filipin, Syrii, Wietnamu, Kenii, Kongo, Białorusi, Turcji, Czeczenii i Brazylii. Bohaterami kolejnego spotkania we wtorek 24 marca będą z kolei Australijczycy (szczegóły: tutaj).

Wbrew powszechnej opinii, Polska nie jest jednak do końca tak jednolita i monokulturowa, jakby się to mogło wydawać. Wyróżnione regiony etnograficzne w naszym kraju takie jak Śląsk, Pomorze, Mazowsze i Małopolska to obszary zróżnicowane pod wieloma względami – kultury, zwyczajów, kuchni, a nawet języka (np. odwieczny spór o wyjście „na pole”, „na dwór” czy też „na podwórko”). Temat ten przybliżymy Państwu w naszym kolejnym artykule.

Dzień Kobiet, Dzień Kobiet, niech każdy się dowie, że…. Goździk ≠ Feminizm.

Czy kobieta rezygnująca z kariery zawodowej na rzecz prowadzenia domu może głosić swoją niezależność mówiąc o sobie: „jestem feministką”? Czy pełen erotyzmu występ znanej piosenkarki w otoczeniu półnagich tancerzy i tancerek na tle wielkiego transparentu z napisem „feminizm” można traktować jako manifest feministyczny? A może feministki to brzydkie i zakompleksione kobiety, którym się nie powiodło? Gdzie kończy się, a gdzie zaczyna feminizm, i kto ma prawo o tym decydować? Zbliżający się Dzień Kobiet i „Manifa 2015” są być może dobrą okazją do refleksji nad sytuacją kobiet i ruchem feministycznym w Polsce.

Dzień Kobiet świętem komunistycznym? Obalamy mity

8 marca obchodzimy Dzień Kobiet, niezwykle interesujące święto z uwagi na jego przewrotną historię. Istnieje wiele teorii dotyczących pochodzenia święta: niektórzy upatrują jego początek już w starożytnym Rzymie, kiedy to w pierwszym tygodniu marca obchodzono tzw. Matrynalia, czyli święto związane z macierzyństwem, płodnością i początkiem nowego roku. Inni wskazują na Nowy York w 1857 roku i strajk grupy kobiet w fabryce bawełny, domagających się krótszego dnia pracy oraz równych płac. Aby upamiętnić to wydarzenie, 8 marca 1908 roku na ulicach Nowego Jorku odbył się marsz 15 000 pracownic zakładów odzieżowych, domagających się praw politycznych i ekonomicznych dla kobiet.

Za osobę odpowiedzialną za wprowadzenie Międzynarodowego Dnia Kobiet w Europie uznaje się z kolei niemiecką socjalistkę Clarę Zetkin. To dzięki niej zatwierdzono ustanowienie Dnia Kobiet w celu budowania społecznego poparcia dla powszechnych praw wyborczych podczas Międzynarodowego Kongresu Kobiet Socjalistek, odbywającego się w Kopenhadze w 1910 roku (więcej szczegółów: tutaj)

W Polsce Dzień Kobiet przywołuje skojarzenia z komunizmem, ponieważ zaczął być praktykowany dopiero w okresie PRL-u. Święto to obchodzono obowiązkowo w zakładach pracy i szkołach, kobietom wręczano wtedy kwiaty (słynne goździki lub tulipany!) a w mediach prezentowano portrety kobiet z różnych sektorów życia gospodarczego. Podkreślano tym samym zaangażowanie zawodowe kobiet w różnych dziedzinach życia społecznego. Obecnie Dzień Kobiet często kojarzony jest z corocznie organizowanym pochodem feministycznym „Manifa” na rzecz równego traktowania kobiet i mężczyzn.

Być kobietą w Polsce

W przeciągu dwudziestu lat od upadku PRL-u w 1989 roku, ruch feministyczny w Polsce stał się dobrze znany, przez co z jednej strony nie wywołuje już takiej ekscytacji jak dawniej, ale z drugiej strony nie pokłada się w nim już tak wielkich nadziei jak kiedyś. W tym roku mija 6 lat od zorganizowania pierwszego Kongresu Kobiet oraz 3 lata od wejścia w życie ustawy o parytetach płci na listach wyborczych, a tegoroczna „Manifa” obchodzi już 15 urodziny.

W badaniach Komisji Europejskiej z 2009 roku, Polki znalazły się na czele listy jednych z najbardziej przedsiębiorczych kobiet w Europie (ponad 36% menedżerów w Polsce to kobiety, lepiej w badaniach wypadły tylko Francuzki, Litwinki i Łotyszki). Dodatkowo z raportu PwC „Kobiety menedżerami przyszłości” opublikowanym w lutym 2015 wynika, że współczesne Polki są nie tylko bardziej aktywne na rynku pracy i pewne swoich umiejętności, ale również bardziej wymagające i krytyczne w wyborze pracodawcy: „62% ankietowanych zwraca uwagę na to, czy dana firma realizuje politykę „gender diversity” (różnorodności płci). Jeszcze bardziej istotne dla kobiet jest to, czy firma realizuje działania mające na celu zapewnienie równowagi w życiu zawodowym i prywatnym” – czytamy w raporcie. Chęć robienia zagranicznej kariery deklaruje aż 69% badanych kobiet, co stanowi najwyższy jak dotąd zanotowany wskaźnik. Ponadto, jak wynika z analizy Deloitte, coraz więcej polskich mężczyzn deklaruje gotowość poświęcenia własnej kariery w celu wsparcia rozwoju zawodowego partnerki.

gotowość na poświęcenie własnej kariery

Równocześnie jednak z tych samych badań wynika, że stanowisko menedżera stanowi w Polsce szczyt kobiecych możliwości. Wg raportu Komisji Europejskiej, w 2009 roku tylko 2% najwyższych stanowisk w dużych firmach zajmowały kobiety. „Kobiecej przedsiębiorczości sprzyja nierówność, bezrobocie i niski poziom rozwoju gospodarczego. Polki, Portugalki czy Litwinki rzadko zakładają firmę dla niezależności i samorealizacji, częściej by przeżyć i utrzymać rodzinę” – tłumaczy dr Ewa Lisowska ze Szkoły Głównej Handlowej w artykule Newsweeka poświęconym temu tematowi. Również nie brakuje sceptycznych głosów dotyczących zaangażowania kobiet w politykę. Przyjęcie przez Sejm ustawy o obowiązkowych 35% na listach wyborczych dla kobiet traktowane jest dopiero jako początek działań do uzyskania 50-procentowego podziału mandatów.

Co poszło nie tak z polskim feminizmem?

Zastanawiający jest też stosunek Polaków do feminizmu. W porównaniu do 2000 roku mniej osób uznaje dziś feminizm za ruch potrzebny, jak wynika z najnowszych badań przeprowadzonych przez CBOS „Komu w Polsce żyje się lepiej”. Temat niechęci kobiet do utożsamiania się z ideologią feministyczną w Polsce poruszyła ostatnio Natalia Waloch-Matlakiewicz. Na łamach miesięcznika Wysokich Obcasów Extra autorka pisze o tym, dlaczego tyle kobiet broni się przed określeniem „feministka”: „Gdyby ktoś ogłosił, że mamy nosić burki i być ozdobą swojego mężczyzny, to wyszłybyśmy protestować na ulice. Za nic nie zrezygnowałybyśmy z prawa do studiowania, pracowania i decydowania o sobie, ale choć obiema rękami podpisujemy się pod zasługami ruchów kobiecych, nie chcemy się nazywać feministkami. (…) Co więc poszło nie tak?”

Częściową odpowiedzialność za negatywny obraz feminizmu w Polsce przypisuje się samym organizacjom kobiecym. Feministyczny dyskurs o sytuacji kobiet w Polsce sprowadza się głównie do tematu walki o prawa reprodukcyjne, podczas gdy ogromna liczba Polek boryka się na co dzień z wieloma innymi, a jednak zdecydowanie mniej nagłaśnianymi problemami. W badaniach Deloitte analizujących sytuację kobiet na rynkach wybranych krajów europejskich po dziesięciu latach przystąpienia do Unii Europejskiej wypadamy niestety najgorzej, jako kraj w którym możliwości pogodzenia kariery zawodowej z życiem rodzinnym są najbardziej utrudnione (poprzez np. brak wystarczającej ilości miejsc w żłobkach i przedszkolach).

Work-life_balance

Krytykowany jest również styl wypowiedzi praktykowany przez najbardziej rozpoznawalne działaczki ruchu feministycznego. Co nas zniechęca do feminizmu to nieustająca retoryka walki, pełna agresji i prowokacji, niepozostawiająca miejsca na debatę, nie wspominając już o sprzeciwie wobec pewnych kwestii.

Tymczasem feminizm w pierwotnym znaczeniu to po prostu równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Prawo do tego, aby kobieta otrzymała te same szanse awansu co mężczyzna na podobnym stanowisku, to samo wynagrodzenie oraz do tego, aby mężczyzna decydujący się na pozostanie w domu w celu wychowania dzieci, nie był uznany za mniej „męskiego”. Nie zapominajmy jednak o tym, że równouprawnienie oznacza również prawo kobiet do wyboru rodziny i wychowania dzieci ponad karierą, bez pogardliwego określania ich mianem „kury domowej”, jak również prawo artystki, która zdecydowała się na świadome pokazanie swojego ciała na scenie, do określania siebie i swojej działalności jako feministyczną, bez względu na reakcję ruchów kobiecych. Nie chodzi tutaj również o zrównanie płci, ponieważ kobiety różnią się między sobą w wyznawanych poglądach, i tak podczas gdy jednym łatwiej przyjdzie przyswojenie nowych ról, inne zdadzą się na utarte wzorce.

Warto też pamiętać o tym, że pewne różnice między kobietami i mężczyznami mają często podłoże kulturowe. Pocałowanie kobiety w dłoń przez mężczyznę niekoniecznie sugeruje szowinistyczne zapędy całującego, a może wynikać z kwestii wychowania w danej kulturze.

Feminizm nie oznacza więc walki między kobietami i mężczyznami, walki kobiet z innymi kobietami – tych bardziej liberalnych z konserwatystkami, czy też walki przeciwko kobiecości. To dialog oparty na wzajemnym szacunku, angażujący obie strony i odnoszący się zarówno do sytuacji kobiet, jak i mężczyzn. Do takiego dialogu zachęcała aktorka Emma Watson w przemowie wygłoszonej na Zgromadzeniu Generalnym ONZ.
W ramach inauguracji kampanii HeForShe, zapraszającej mężczyzn do włączenia się w walkę o równouprawnienie, aktorka tłumaczyła co tak naprawdę oznacza feminizm:
„Ja miałam szczęście. Moje życie było uprzywilejowane, gdyż rodzice nie kochali mnie mniej, ponieważ urodziła im się córka. Moja szkoła nie ograniczała mnie, ponieważ byłam dziewczynką. Moi mentorzy nie zakładali z góry, że osiągnę mniej, ponieważ kiedyś mogę urodzić dziecko. To przykłady osób będących ambasadorami równości płci. Być może nie zdając sobie z tego sprawy, należą do grona niezamierzonych feministów, którzy zmieniają dzisiaj świat.”

I takiego właśnie dialogu życzymy zarówno Paniom – bohaterkom tego szczególnego dnia jakim jest Dzień Kobiet – jak i nam wszystkim.