Małe i wielkie ojczyzny II: Odmiany regionalne Polszczyzny

Wyjeżdżając zagranicę możemy łatwo zaobserwować mniejsze lub większe różnice językowe występujące pomiędzy poszczególnymi regionami danego kraju. Przykładowo w Niemczech oficjalnie wytypowano aż 8 regionalnych dialektów i akcentów, w Anglii 12, a w całej Wielkiej Brytanii jest ich ponad 50. Dialekty te różnią się nie raz do tak wielkiego stopnia, że mieszkaniec Liverpoolu może mieć spore trudności w zrozumieniu swojego rodaka z Yorkshire, podobnie jak mieszkaniec Berlina może nie zrozumieć Bawarczyka.

Dialekty w Polsce?

Na tle wspomnianych państw, Polska wydaje się być krajem stosunkowo jednolitym i monokulturowym. Mieszkaniec Trójmiasta bez problemu porozumiewa się z Wrocławianem, Krakowianem czy Warszawiakiem. Jednakże Ślązak posługujący się gwarą może już nie do końca zrozumieć dialekt kaszubski. Wbrew pozorom, regionalna tożsamość kulturowa w Polsce uwarunkowana mniejszymi lub większymi różnicami językowymi jest zauważalna, i odczuwają ją Polacy, definiujący swoje małe ojczyzny stwierdzeniami „jestem góralem” lub „pochodzę ze Śląska”.

Odmiany regionalne Polszczyzny

Na przestrzeni czasu język polski nie uległ aż tak wielkim podziałom jak wspomniany angielski w Wielkiej Brytanii czy niemiecki w różnych rejonach Niemczech. Oprócz wyróżniających się dialektów, znanych w Polsce jako gwary (np. gwara Śląska), język polski wykazuje tendencje do unifikacji, czyli zacierania różnic regionalnych pod względem używanych zwrotów.

Zróżnicowanie języka polskiego możemy więc oceniać pod kątem regionalizmów, czyli wyznacznika regionalnej odmiany polszczyzny. Regionalizmy występują w języku wszystkich mieszkańców regionu, zarówno w mowie, jak i w piśmie, w związku z czym są aprobowane przez normy języka ogólnego (czym różnią się od dialektyzmów). Niemal wszystkie regionalizmy leksykalne mieszczą się jednak głównie w użytkowej normie regionalnej. Innymi słowy, do ogólnej polszczyzny wchodzą w użycie tylko nieliczne z nich (np. borówki i czarne jagody).

Pod wpływem dominującego języka używanego w mediach zwroty regionalne, dotychczas różnicujące polszczyznę, coraz częściej zanikają, np. krakowska „trafika” czyli sklep z tytoniem lub warszawska „obsadka” czyli „uchwyt pióra”.

Wpływ języków obcych 

Kolejnym interesującym zjawiskiem zauważalnym w języku polskim jest zanikanie tzw. starych zapożyczeń, wywodzących się z języków państw zaborczych, np. z rosyjskiego „odkrytka” czyli „pocztówka” oraz z niemieckiego „grysik” czyli „kasza manna”. Również zapożyczenia z języka francuskiego, takie jak „kajet” czyli „zeszyt”, ustępują miejsca coraz powszechniej używanym zapożyczeniom z języka angielskiego. Wpływ angielskiego na język polski ma również swoje odzwierciedlenie w nowym tworze językowym, bedącym połączeniem obydwóch języków jako tzw. „Ponglish”.

Aby dowiedzieć się więcej o historii i rozwoju języka polskiego na przestrzeni wieków, polecamy serię krótkich filmów animowanych pt. „Błyskawiczne dzieje polszczyzny”. Filmy powstały w ramach kampanii społecznej „Ojczysty znam, lubię, szanuję” programu Mam Gen Wolności. W lekki i zabawny sposób przybliżają takie tematy jak powstanie języka polskiego (poniżej), najstarsze zabytki piśmiennictwa, czy też polszczyzna barokowa i sarmacka.

Więcej ciekawostek o polskich gwarach: tutaj.

Reklamy

Związki partnerskie w Polsce: rewolucja obyczajowa czy podstawowe prawa obywatelskie?

Co jakiś czas w polskich mediach pojawia się informacja o kolejnym odrzuconym projekcie ustawy o związkach partnerskich. Być może nie robi to na nas większego wrażenia. Ot, kolejny dowód na to, że Polska jako kraj konserwatywny i katolicki nie jest jeszcze gotowa na „rewolucję obyczajową” o ktorej wspominał premier Donald Tusk w swoim exposé politycznym z 2011 roku:

„Zdaję sobie sprawę, że w ostatnich latach, (…) oprócz wielkich wyzwań finansowych, gospodarczych, pojawiły się także nowe wyzwania o charakterze cywilizacyjnym, obyczajowym, kulturowym. Trzeba rozumieć te zmiany. Ale nasza koalicja, polski rząd, instytucje życia publicznego, państwo polskie nie jest od tego, aby przeprowadzać obyczajową rewolucję”.

Czy aby chodzi tutaj tylko i wyłącznie o rewolucję obyczajową? Jakie konsekwencje przynosi za sobą legalizacja związku z osobą tej samej płci? I co w praktyce oznacza brak możliwości formalizacji takiego związku w świetle prawa polskiego?

Rodziny z wyboru

Prof. Joanna Mizielińska w wywiadzie udzielonym Monice Tutak-Goll opisuje związki osób LGBT (z ang. „Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender” – skrót odnoszący się do osób homoseksualnych, biseksualnych oraz transgenderycznych) jako tzw. „rodziny z wyboru”, tzn. związek ludzi, którzy świadomie zdecydowali się być rodziną i tak się nazywać, chociaż w świetle prawa polskiego uchodzą za zupełnie obce sobie osoby. Prof. Mizielińska podkreśla znaczenie faktu funkcjonowania takich rodzin bez prawnego i społecznego wsparcia: „Proszę zwrócić uwagę, ile dodatkowych rzeczy poza uczuciami spaja rodzinę heteroseksualną. Jakkolwiek to zabrzmi, tak właśnie jest: łączy je wspólny kredyt, małżeństwo, legalizacja związku, majątek. To są wszystko sprawy, które w jakimś sensie chronią rodzinę heteroseksualną przed rozpadem.”

Stwierdzenie o sformalizowanych związkach nie odnosi się tylko i wyłącznie do małżeństw. Wprawdzie Polska nie dysponuje jeszcze ustawą regulującą sytuację prawną osób żyjących w nieformalnych związkach –  jak m.in. Niemcy, Czechy, Kolumbia, Słowenia, Węgry, Ekwador, Irlandia i wiele innych krajów – a obowiązujące przepisy ani szczególnie nie chronią, ani nie regulują kwestii wzajemnych praw i obowiązków partnerów, nawet jeżeli związek jest trwały, a partnerzy posiadają wspólne dzieci i wspólnie prowadzą gospodarstwo domowe. Nie oznacza to jednak, że osoby żyjące w związkach nieformalnych nie mają żadnych praw i obowiązków. Wg Informatora Obywatelskiego NGO, „niektórych uprawnień możemy dochodzić, odwołując się do takich terminów jak „osoba pozostająca we wspólnym pożyciu” i „osoba bliska” zawartych m.in. w kodeksie cywilnym, ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych”. Oba pojęcia nie są jednak jednoznaczne, w konsekwencji czego są interpretowane w orzecznictwie polskich sądów jako określające związek kobiety i mężczyzny nie połączonych węzłem malżeńskim. Przez to związki osób LGBT w Polsce nie mają praktycznie żadnego wsparcia i zabezpieczenia ze strony prawnej. W praktyce oznacza to fakt, że wszystko to, co osoby heteroseksualne w sformalizowanym związku mogą załatwić „od ręki”, w tych rodzinach stanowi duże wyzwanie. I tak, pomimo stawianych trudności, osoby LGBT próbują układać sobie życie w Polsce.

Obcym wstęp wzbroniony

A trudności jest sporo, i to niemal na każdym kroku. Z raportu „Rodziny z wyboru 2014: Życie rodzinne osób nieheteroseksualnych” wynika, że problemy związane z brakiem możliwości sformalizowania związków homoseksualnych pojawiają się w takich aspektach życia codziennego jak:

• kontakty ze służbą zdrowia;
• załatwianie formalności w urzędach, na poczcie i w bankach;
• prowadzenie wspólnego gospodarstwa domowego i regulowanie opłat związanych np. z dostawą energii i gazu;
• wynajem mieszkania;
• legalizacja wspólnego majątku;
• objęcie ubezpieczeniem zdrowotnym członków rodziny;
• materialne zabezpieczenie najbliższych na wypadek śmierci;
• wspólne wyjazdy `jako rodzina´ w przypadku otrzymania propozycji stażu/stypendium/pracy zagranicą.

Badaniu zostało poddanych ponad 3000 osób będących w związkach nieheteroseksualnych o zróżnicowanym wykształceniu i wieku, pochodzących z różnych regionów Polski i zamieszkujących zarówno duże jak i mniejsze miejscowości. Za wprowadzeniem legalizacji związków partnerskich opowiedział się co trzeci badany (75,1%) a jedynie 5% wyraziło sprzeciw.

Najczęściej wskazywanym powodem uzasadniającym chęć legalizacji związków partnerskich było „ułatwienie życia codziennego (odbiór listów, wspólne rozliczenie podatkowe, objęcie ubezpieczeniem zdrowotnym itp.)” (77,9%). Najliczniejsza grupa badanych wskazywała trudności w kwestiach kontaktu ze służbą zdrowia: 38,1% par napotkało problemy związane z dostępem do informacji o stanie najbliższej osoby, odwiedzinami, możliwością decydowania o zdrowiu partnera/partnerki czy odbioru wynikow badań.

Präsentation1

Respondenci opisywali sytuacje, w których – jako „obcym” osobom – odmówiono im dostępu do jakichkolwiek informacji o stanie zdrowotnym poszkodowanego, nie wspominając o możliwości kontaktu, nawet w przypadku otrzymania takiego upoważnienia bezpośrednio od chorego. Jedna z badanych opisuje zaistniają sytuacje w następujący sposób:

• „Moja dziewczyna miała wypadek, została potrącona autem, gdy jechała rowerem.Gdyby nie to, że jej mama mnie całkowicie akceptuje (…) nie miałabym prawa dowiadywać się o stanie zdrowia mojej partnerki. Ani odwiedzin w szpitalu do momentu odzyskania przytomności. Gdyby zginęła na miejscu, nie miałabym prawa do jej pochówku.”

Prawie jedna czwarta badanych (24,2%) wskazała na trudności związane ze wspólnym mieszkaniem (zakup, darowizna, lub przekazanie w spadku bez dodatkowych opłat) oraz kosztami związanymi z potraktowaniem w świetle prawa najbliższej osoby jako obcej, zaliczonej do tzw. III grupy podatkowej. Badani opisywali nieraz absurdalne sytuacje do jakich doprowadziły ich ograniczenia prawne:

• „Mimo że ja jestem oficjalnie właścicielką mieszkania, wspólnie je utrzymujemy, ale moja partnerka nie może oficjalnie ze swojego konta zaplacić czynszu.”

• „Moja partnerka nie może przelać mi na konto pieniędzy na rachunki, gdy ja nie mam wystarczających środków, gdyż jest prawnie dla mnie obcą osobą. Zatem na jakiej podstawie wysyła mi pieniądze?”

• „Na wypadek śmierci (…) moj majątek stanie się własnością mojego rodzeństwa, z którym nie utrzymuję kontaktu. Partner będzie musiał zapłacić wysoki podatek spadkowy i spłacić moje rodzeństwo.”

Na kim spoczywa odpowiedzialność?

Istotne problemy wynikające z braku możliwości sformalizowania związku nieheteroseksualnego dotyczą rownież doświadczeń w miejscu pracy lub związanych z wykonywanie zawodu oraz prowadzenia firmy (10% wskazań). Badani podkreślali, że w przypadku prowadzenia własnej działalności inne są regulacje dla małżeństw, a inne dla osób formalnie obcych. W miejscu pracy występowały utrudnione możliwości urlopu w święta (jako w tzw. „rodzinnym” okresie) czy też ograniczenia związane z wyjazdem za granicę na staż lub do innej komórki firmy razem ze swoim partnerem/swoją partnerką, co jest możliwe w przypadku par będących w związkach sformalizowanych:

• „Dostałam propozycję wyjazdu na 2-letni staż zagraniczny. Partnerka (która pracowała na tej samej uczelni) nie mogła wyjechać ze mną. W przypadku związków sformalizowanych mogą jechać obie osoby (i zazwyczaj jadą).”

Brak możliwości formalizacji związku osób LGBT ma więc ogromny wpływ na społeczne funkcjonowania związku. Bo jak też określić swój stan cywilny, status związku, a co za tym idzie komunikować się z otoczeniem, w momencie kiedy rozmowa schodzi na tematy życia prywatnego, sposobów spędzania wolnego czasu, planów wakacyjnych?

Dlatego nie dziwi fakt, że zdecydowana większość osób homoseksualnych nadal ukrywa swój związek przed otoczeniem. Z raportu „Sytuacja społeczna osób LGBT 2010-2011” wynika, że chociaż w porównaniu do poprzednich lat obniżyl się odsetek osób ukrywających swoją orientację w sferze publicznej (o 15 punktów procentowych w miejscu pracy), to nadal około 70% respondentów nie ujawnia swojej orientacji w miejscu pracy i w szkole/na uczelni a połowa ukrywa ją przed otoczeniem (np. przed sąsiadami), z czego 40% badanych to osoby żyjące w stałych związkach.

Co więc w przypadku bezpieczeństwa osób LGBT, oddelegowanych służbowo do krajów, w których ich orientacja seksualna lub tożsamośc płciowa może narazić na niebezpieczeństwo? Dane raportu ILGA z 2012 wskazują na to, że aż w 78 krajach homoseksualizm jest nielegalny, a w pięciu – Iranie, Arabii Saudyjskiej, Jemenie, Mauretanii i Sudanie – karany śmiercią. Ponadto w wielu państwach, mimo że homoseksualizm nie jest oficjalnie karany, przyznanie się do niego jest źle odbierane w konserwatywnych środowiskach, np. w Turcji. Na Litwie, w Rosji, Rumunii i Mołdawii zakazuje się manifestacji osób homoseksualnych. I chociaż Europa jest kontynentem na którym sytuacja prawna osób homoseksualnych jest najlepsza, również tutaj spotykają się one z dyskryminacją i naruszeniem własnych praw. Zdaniem organizacji ILGA, jednym z przykładów stanowią Węgry, gdzie pozycja homoseksualistów uległa pogorszeniu w momencie zatwierdzenia nowej konstytucji, która zamknęła możliwość legalizacji małżeństw między osobami jednej płci, określając małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.

Wypowiedź byłego premiera z początku artykułu sugeruje zrozumienie dla zmian społecznych i kulturowych mających miejsce w polskim społeczeństwie. W czym jednakże przejawia się owo zrozumienie, jeśli rząd jednoznacznie odcina się od odpowiedzialności za ingerencję w prawo, które pozbawia osoby LGBT ochrony przed dyskryminacją i życiem jako pełna, równoważna, należąca do społeczeństwa grupa społeczna?

Na filmowe wieczory – komedie międzykulturowe!

Kolejna porcja polecanych przez nas filmów międzykulturowych, które w lekki i zabawny sposób przedstawiają historie zderzenia kultur o zróżnicowanych wartościach i nieco odmiennym spojrzeniu na świat. Miłego oglądania!

Almanya − Witajcie w Niemczech (2011) reż. Yasemin Şamdereli
Opowieść o wielopokoleniowej rodzinie tureckiej mieszkających w Niemczech. Zamieszanie w rodzinie wywołuje pomysł seniora rodu, aby po 40 latach powrócić do Turcji. W tym celu kupuje on posiadłość w rodzinnej Anatolii i zabiera tam całą rodzinę na wakacje połączone z remontem. Tymczasem jego dorosłe juz dzieci mają własne kłopoty i zmartwienia.

Hotel Marigold (2011) reż. John Madden
Kilkoro nieznajomych emerytowanych Anglików, zachęconych ofertą znalezioną w internecie, wyrusza w podróż do Indii. Na miejscu czeka na nich nie lada niespodzianka – luksusowy hotel okazuje się być ruiną, a wymarzone wakacje nie do końca tym czego się spodziewali. A może jednak? Bohaterowie postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce.

Dalsze losy bohaterów filmu można obejrzeć już niedługo w kinach w filmie Drugi Hotel Marigold!

Moje wielkie greckie wesele (2002) reż. John Zwick
Bohaterka filmu to Toula, trzydziestoletnia Greczynka mieszkająca wraz ze swoimi rodzicami w Chicago i pracująca w rodzinnej restauracji. Chcąc zmienić swoje życie, zapisuje sie na kursy dokształcające i ku wielkiemu niezadowoleniu swojego ojca zmienia pracę. Wkrótce również zakochuje się w Amerykaninie. Problem jednak w tym, jak na wieść o związku z mężczyzną spoza społeczności greckich imigrantów zareaguje jej konserwatywna rodzina.

Podkręć jak Beckham (2002) reż. Gurinder Chadha
Nastoletnia Jess pochodzi z hinduskiej rodziny mieszkającej we współczesnym Londynie. Chociaż jej pasją jest gra w piłkę nożną, rodzice Jess woleliby aby ich córka poświęcała więcej czasu nauce gotowania tradycyjnych potraw i innym zajęciom przygotowującym ją do roli odpowiedzialnej żony. Tymczasem talent piłkarski bohaterki zostaje zauważony przez lokalną drużynę piłkarską, która wraz ze wsparciem Jess ma szanse na wygraną w mistrzostwach.

Siła złego na jednego (2004) reż. Dani Levy
Jakob Zuckerman pochodzi z żydowskiej rodziny mieszkającej w Niemczech. W młodości odsunął się od swojej rodziny – jego matka i brat wyjechali na Zachód, a on sam, trochę z przekory, stał się zagorzałym komunistą. Teraz jednak ma poważne kłopoty – nie dość, że wpadł w poważne tarapaty finansowe, to jeszcze nie układa mu się z własną żoną i dziećmi. Na wiadomość o pozostawionym dla niego spadku odzyskuje nadzieję. Jest jednak jeden problem: fortuna dostanie mu się tylko i wyłącznie wtedy, kiedy pogodzi się ze swoim bratem, ortodoksyjnym Żydem.

Weselna polka (2010) reż. Lars Jessen
Polsko-niemiecka produkcja opisująca losy niemieckiego wokalisty zespołu rockowego Frieder’a, który przyjmuje propozycję pracy na stanowisku kierowniczym we wschodniej Polsce. Wbrew wcześniejszym obawom, życie w Polsce przypada mu do gustu. Wkrótce zakochuje się w Polce Małgosi, z którą postanawia sie ożenić. Niestety w trakcie przygotowań do wesela na bohatera spada grad kłopotów, w tym między innymi niespodziewana wizyta dawnych kumpli z zespołu. Historia tego nieco szalonego polsko-niemieckiego wesela to dobra okazja do pokazania, jak przezwyciężać wzajemne niechęci, wspólnie się z nich śmiejąc.